Dlaczego kobietom wciąż trudniej budować trwałe sojusze? Skąd bierze się potrzeba oceniania innych i dlaczego mimo setek kontaktów coraz częściej czujemy się samotne? O kobiecym wsparciu, siostrzeństwie, zdradzie, sile relacji i uczeniu dziewczynek współpracy zamiast rywalizacji rozmawiamy z Patrycją Kaczorowską – założycielką Instytutu Długowieczności Społecznej i Klubu Długowieczności, edukatorką dobrego i szczęśliwego życia oraz ekspertką ds. długowieczności.
Jak oceniasz kondycję kobiecych relacji dzisiaj? Jest w nich więcej wsparcia czy jednak nadal dominuje rywalizacja?
Wiem, że wyniki badań nie są szczególnie optymistyczne, ale uważam, że rośnie świadomość kobiet w zakresie budowania wzajemnego wsparcia i siostrzeństwa. Przez lata byłyśmy dla siebie rywalkami. Nie umiałyśmy budować sojuszy i nie zawsze byłyśmy wobec siebie przychylne. W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy mogą mieć odmienne poglądy, ale kiedy w grę wchodzi realizacja wspólnych interesów, często potrafią się porozumieć.
Uważam jednak, że kondycja kobiecych relacji się poprawia. Rośnie otwartość na inne kobiety i gotowość do udzielania sobie wsparcia. Mamy też wspólny cel – budowanie silnej pozycji kobiet w społeczeństwie – i patrząc globalnie, wiele udało nam się już osiągnąć. Oczywiście wciąż pozostaje praca z tymi, którzy nie są do tego przekonani.
Pamiętajmy, że prawa wyborcze i wiele innych praw kobiety uzyskały stosunkowo niedawno. Dlatego uważam, że dbanie o ich utrzymanie oraz dalsze wzmacnianie pozycji kobiet jest również naszym obowiązkiem.
Dlaczego tak często mówi się, że kobiety bardziej oceniają, niż wspierają inne kobiety? To stereotyp czy doświadczenie wielu z nas?
Ocenianie to mój konik. Uważam, że ta przypadłość – a może nawet pewnego rodzaju cecha społeczna – jest wszechobecna i bardzo negatywnie wpływa na relacje.
Patrząc historycznie, trudno nawet jednoznacznie wskazać, do kogo powinniśmy mieć o to pretensje. Od pokoleń żyjemy przecież w świecie pełnym oceniania, a wraz z nim nierówności, niezrozumienia i rywalizacji. Jesteśmy oceniane przez rodzinę, w szkole, w pracy, a nawet w życiu prywatnym – przez partnerów czy przyjaciółki.
Dlaczego tak się dzieje? Myślę, że wciąż mamy w sobie zbyt mało miłości do samych siebie. Zamiast znać swoją wartość i samodzielnie potrafić siebie docenić, szukamy potwierdzenia własnej wartości w innych. Oczekujemy go z zewnątrz. To może prowadzić do niskiej samooceny, a w konsekwencji do umniejszania zarówno sobie, jak i innym.
To zjawisko, o którym trzeba mówić, mówić i jeszcze raz mówić. A przede wszystkim edukować, jak odnaleźć w sobie miłość do samej siebie. Jest ona potrzebna na każdym etapie życia, a szczególnie wtedy, gdy zostajemy matkami, ponieważ możemy nieświadomie przekazywać własne schematy i stereotypy kolejnemu pokoleniu.
Badania Fundacji „W zgodzie ze sobą” Ilony Adamskiej pokazują, że tylko 30 proc. kobiet doświadczyło w swoim życiu prawdziwego siostrzeństwa. Zaledwie 9 proc. potrafi je zdefiniować, a aż 64 proc. Polaków uważa, że mężczyźni są wobec siebie bardziej lojalni niż kobiety. Jak interpretujesz te wyniki? Co mówią o naszych relacjach?
Doświadczyłam zdrady ze strony przyjaciółek – i to niejednokrotnie, w bardzo różnych okolicznościach. Ale doświadczyłam również ogromnego wsparcia ze strony innych kobiet. Dlatego mogę odpowiedzieć tylko: to zależy.
Od roku jestem liderką w stowarzyszeniu Kobiety w Centrum. Zaintrygowała mnie idea „dmuchania sobie w skrzydła”, wzajemnego wspierania się i budowania kobiecej solidarności. I muszę powiedzieć, że jak dotąd ta idea znajduje potwierdzenie w rzeczywistości.
Mam więc zaszczyt należeć do tych 30 proc. kobiet, które doświadczyły prawdziwego siostrzeństwa. Jestem z tego dumna i chcę nieść tę ideę dalej w świat.

Czy media społecznościowe bardziej pomagają kobietom budować relacje, czy raczej sprawiają, że częściej się porównujemy i czujemy niewystarczające?
To od nas zależy, jaką rolę nadamy mediom społecznościowym w swoim życiu. Jeżeli wykorzystujemy je do komunikacji, informowania o wydarzeniach, przekazywania naszych idei i pomysłów czy inspirowania innych, mogą pełnić bardzo dobrą funkcję.
Jeżeli jednak pozwolimy, żeby stały się całym naszym światem, zaczniemy nieustannie się porównywać, koncentrować na nieprzychylnych komentarzach i doszukiwać się problemów, możemy jedynie wzmacniać w sobie przekonanie, że jesteśmy niewystarczające.
Nawet takie doświadczenie można jednak przekuć w coś pozytywnego, jeżeli w odpowiednim momencie rozpoczniemy pracę nad sobą – zaczniemy szukać własnej drogi, poznawać siebie i budować miłość do siebie.
Jeżeli natomiast mówimy o budowaniu marki, zwiększaniu rozpoznawalności i docieraniu ze swoim produktem, usługą czy ideą do szerokiego grona odbiorców, media społecznościowe są dzisiaj jednym z najważniejszych narzędzi.
Dlaczego tak wiele kobiet, mimo ogromnej liczby znajomości i kontaktów, mówi dzisiaj o samotności? Z czego Twoim zdaniem to wynika?
Wydaje mi się, że nieustannie potrzebujemy nowych bodźców, dopaminy, adrenaliny. Zamiast doceniać to, co już mamy, wciąż szukamy czegoś nowego i wpadamy w błędne koło.
Nie zawsze wystarczająco dbamy o istniejące relacje. A one nie utrzymają się same. To codzienna praca u podstaw – czasem zwykłe pytanie: „Co u Ciebie?”, zainteresowanie drugim człowiekiem i świadomość, że ktoś również zainteresuje się nami.
Patrzymy na koleżankę, która opowiada o swojej wspaniałej przyjaźni, i zaczynamy szukać podobnej relacji, zamiast zatroszczyć się o tę, którą już mamy. Można trochę żartobliwie powiedzieć: takie czasy. Ale właśnie to ciągłe poczucie braku może prowadzić do samotności.
Jak wychowywać dziewczynki i młode kobiety, żeby w dorosłym życiu wybierały współpracę zamiast rywalizacji?
Kochać je szczerze i uczyć szczerej miłości do siebie oraz do świata. Pozwalać im być sobą i swobodnie siebie wyrażać. Nie powielać stereotypów. Naprawdę czasami właśnie tyle wystarczy.
Czy najtrudniejsze momenty w życiu bardziej zbliżają kobiety do siebie, czy sprawiają, że zamykamy się na innych? Jakie są Twoje doświadczenia?
Moje doświadczenia są takie, że jeszcze dwa lata temu mówiłam, że nie chcę już mieć do czynienia z żadną koleżanką, kobietą czy przyjaciółką. Byłam przekonana, że nigdy więcej nikomu nie pomogę. To był pewnego rodzaju etap żałoby – i na szczęście już minął.
Powróciłam do siebie, do kobiet i do pomagania innym, bo właśnie to daje mi w życiu ogromną radość.
Złe doświadczenia zawsze będą się zdarzać. Podstawą świadomego życia jest umiejętność odpuszczenia, wyciągnięcia wniosków z tego, co nas spotkało, i powrotu do wewnętrznego spokoju.
David R. Hawkins w swoich publikacjach pisał o mapie poziomów świadomości. W jego koncepcji na niższych poziomach znajdują się m.in. wstyd, poczucie winy, apatia, żal, strach, pożądanie, złość i duma. Wyżej pojawiają się m.in. odwaga, neutralność, zrozumienie, akceptacja, a następnie miłość, radość, spokój i oświecenie.
Niezależnie od tego, jak interpretujemy tę koncepcję, wierzę, że emocje, które nosimy w sobie, wpływają na sposób, w jaki odnosimy się do innych ludzi. Nie ma więc sensu pielęgnować urazy i w ten sposób zatruwać własnego życia.
Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz, która realnie wzmocniłaby kobiece relacje i siostrzeństwo w Polsce, co by to było?
Edukacja. Edukacja o tym, jak dmuchać sobie nawzajem w skrzydła.
Rozmawiała: Ilona Adamska
fot. AI


