Setki kontaktów, a jednak samotność. Dlaczego kobiety sukcesu coraz częściej czują się same?

Date:

Share post:

Mają setki, czasem tysiące kontaktów w telefonie. Ich kalendarze są pełne spotkań, konferencji, kolacji biznesowych i wydarzeń branżowych. Są aktywne w mediach społecznościowych, należą do klubów biznesowych, zarządzają zespołami i każdego dnia rozmawiają z dziesiątkami osób. A jednak coraz więcej kobiet odnoszących sukces zawodowy mówi o samotności. Jak to możliwe, że można być niemal bez przerwy wśród ludzi, a jednocześnie nie mieć z kim naprawdę porozmawiać?

Samotność nie zawsze oznacza brak ludzi wokół nas. Czasem jest dokładnie odwrotnie – pojawia się wtedy, kiedy ludzi jest bardzo wielu, ale brakuje relacji, w których możemy przestać pełnić role.

Nie być prezeską. Nie być właścicielką firmy. Nie być ekspertką, liderką, mentorką czy kobietą, która „zawsze daje radę”. Po prostu być sobą. I być może właśnie dlatego samotność kobiet biznesu jest zjawiskiem, o którym warto dzisiaj mówić głośniej.

Im więcej kontaktów, tym więcej relacji?

Świat biznesu nauczył nas budowania sieci kontaktów. Networking stał się jednym z podstawowych narzędzi rozwoju zawodowego. Poznajemy ludzi na konferencjach, szkoleniach, galach, spotkaniach przedsiębiorców i w mediach społecznościowych. Wymieniamy wizytówki, obserwujemy się na LinkedInie czy Instagramie, składamy sobie gratulacje z okazji kolejnych sukcesów.

Tyle że kontakt nie jest jeszcze relacją. Można znać setki osób i nie mieć komu powiedzieć: „Mam trudny czas”. Można mieć pełną salę ludzi podczas własnego wydarzenia i wrócić wieczorem do domu z poczuciem pustki. Można otrzymywać dziesiątki wiadomości dziennie, ale zauważyć, że większość z nich zaczyna się od słów: „Mam do Ciebie prośbę”, „Czy mogłabyś…?”, „Potrzebuję kontaktu…”, „Może pomożesz…?”.

I wtedy pojawia się ważne pytanie: ile osób interesuje się mną, a ile tym, co mogę dla nich zrobić?

Sukces potrafi zmienić relacje

O sukcesie najczęściej mówi się jako o czymś jednoznacznie pozytywnym. Rzadziej wspomina się o jego emocjonalnych kosztach.

Wraz z rozwojem firmy, marki osobistej czy kariery zmieniają się również relacje. Pojawiają się nowe środowiska, nowe obowiązki i nowe oczekiwania. Niektóre dawne znajomości naturalnie się rozluźniają. Inne zaczynają wyglądać zupełnie inaczej.

Kobieta, która odnosi sukces, może też zacząć zastanawiać się, kto jest przy niej ze względu na nią samą, a kto ze względu na jej pozycję, możliwości, kontakty czy rozpoznawalność.

To szczególnie trudne, kiedy przez lata budowało się wizerunek osoby silnej, przedsiębiorczej i zaradnej. Bo do silnych ludzi często przychodzi się po pomoc. Znacznie rzadziej ktoś pyta silnego człowieka: „A jak Ty sobie radzisz?”

Pułapka kobiety, która zawsze daje radę

Wiele przedsiębiorczych kobiet przyzwyczaiło swoje otoczenie do tego, że potrafią znaleźć rozwiązanie niemal każdego problemu.

Firma przechodzi kryzys? Poradzi sobie.

Trzeba podjąć trudną decyzję? Podejmie ją.

Ktoś potrzebuje wsparcia? Pomoże.

Rodzina czegoś potrzebuje? Zorganizuje.

Pracownik ma problem? Wysłucha.

Projekt się sypie? Uratuje.

Z czasem powstaje niebezpieczny schemat: wszyscy przyzwyczajają się do jej siły, a ona sama zaczyna wierzyć, że nie ma prawa być słaba.

Nie mówi więc, że jest zmęczona. Nie przyznaje, że się boi. Nie opowiada o problemach finansowych firmy. Nie mówi o samotności. Nie pokazuje, że czasami sama chciałaby, żeby ktoś się nią zaopiekował.

Wizerunek silnej kobiety może stać się klatką, jeśli zaczynamy uważać, że musimy pozostawać w nim przez dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Czy sukces utrudnia proszenie o pomoc?

Paradoksalnie – może. Im częściej inni zwracają się do nas po radę, tym trudniej czasem powiedzieć: „Tym razem to ja potrzebuję pomocy”.

Liderka przyzwyczajona do podejmowania decyzji może mieć problem z pokazaniem bezradności. Właścicielka firmy, od której zależą pracownicy, kontrahenci i klienci, może czuć, że nie ma przestrzeni na własne załamanie. Do tego dochodzi lęk przed oceną.

„Co powiedzą, jeśli przyznam, że nie wiem?”

„Czy nadal będą uważać mnie za profesjonalistkę?”

„Czy mogę powiedzieć, że firma przechodzi trudniejszy moment?”

„Czy ktoś nie wykorzysta mojej słabości?”

W biznesie zaufanie ma ogromną wartość, ale jednocześnie wiele osób uczy się ostrożności. Nie każdemu można powiedzieć wszystko. Nie każdemu warto odsłonić swoje problemy.

W efekcie można mieć niezwykle rozbudowaną sieć kontaktów zawodowych i bardzo niewielką przestrzeń do szczerej rozmowy.

Media społecznościowe jeszcze bardziej komplikują sytuację

Jest jeszcze jeden element: świat online. W mediach społecznościowych oglądamy sukces. Nowy kontrakt. Nagroda. Wywiad. Gala. Podróż. Konferencja. Premiera. Pełna sala podczas szkolenia. Kolejne osiągnięcie.

Rzadziej widzimy cenę, która czasem za tym stoi. Nieprzespaną noc. Strach przed utratą płynności finansowej. Konflikt ze wspólnikiem.

Rozpad związku. Zmęczenie odpowiedzialnością. Poczucie, że nie można już zwolnić. Samotny powrót z wydarzenia, podczas którego przez kilka godzin uśmiechałyśmy się do setek osób.

Powstaje więc szczególny paradoks: jesteśmy bardziej widoczne niż kiedykolwiek wcześniej, ale widoczność nie musi oznaczać bliskości.

Tysiąc reakcji pod postem nie zastąpi jednej osoby, do której można zadzwonić późnym wieczorem i powiedzieć: „Nie mam dziś siły”.

W biznesie łatwo pomylić zainteresowanie z bliskością

To jedna z trudniejszych lekcji. Kiedy jesteśmy aktywne zawodowo, wiele osób chce z nami rozmawiać. Jesteśmy zapraszane na wydarzenia, spotkania i projekty. Ktoś proponuje współpracę, ktoś inny chce poznać naszych znajomych, kolejna osoba prosi o rekomendację.

Może powstać wrażenie ogromnej społecznej bliskości. Dopiero kryzys często pokazuje prawdziwą strukturę naszych relacji.

Kiedy przestajemy być potrzebne, kiedy nie możemy pomóc, kiedy same czegoś potrzebujemy albo kiedy przez pewien czas nie odnosimy spektakularnych sukcesów – okazuje się, które relacje rzeczywiście mają fundament.

I choć takie doświadczenie bywa bolesne, może być również oczyszczające.

Kobiety potrzebują kobiet, przy których nie muszą niczego udowadniać

Być może odpowiedzią na samotność kobiet biznesu nie jest kolejny networking. Nie potrzebujemy wyłącznie większej liczby kontaktów.

Potrzebujemy lepszej jakości relacji. Potrzebujemy kobiet, przy których możemy powiedzieć zarówno „udało mi się”, jak i „nie daję sobie rady”.

Takich, które będą potrafiły cieszyć się naszym sukcesem bez porównywania się. Które powiedzą prawdę, nawet jeśli nie będzie wygodna.

Które nie pojawią się wyłącznie wtedy, kiedy czegoś potrzebują. Które nie potraktują naszej szczerości jako informacji do wykorzystania przeciwko nam. I takich, którym my również będziemy potrafiły zaoferować dokładnie to samo.

Prawdziwa kobieca solidarność nie polega bowiem na nieustannym wzajemnym zachwycaniu się sobą. Polega także na szczerości, lojalności, dyskrecji i obecności wtedy, kiedy gasną światła reflektorów.

Nie każda znajomość musi stać się przyjaźnią

Warto jednocześnie zaakceptować, że relacje mają różne funkcje. Nie każdy kontakt biznesowy musi przerodzić się w przyjaźń. Nie każda osoba poznana podczas konferencji musi wejść do naszego prywatnego świata. Nie ma w tym niczego złego.

Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy sieć kontaktów zaczyna nam zastępować sieć bliskości.

Możemy mieć świetnych partnerów biznesowych, wartościowych znajomych z branży i szerokie środowisko zawodowe. Ale obok nich potrzebujemy kilku osób, z którymi nie łączy nas interes, projekt, stanowisko ani możliwość wzajemnej promocji.

Relacji, które istnieją również wtedy, kiedy nie mamy sobie niczego zawodowo do zaoferowania.

Sukces nie chroni przed samotnością

Być może warto odczarować jeszcze jeden stereotyp: że osoba odnosząca sukces nie ma prawa czuć się samotna. Ma.

Sukces zawodowy nie rozwiązuje automatycznie problemów emocjonalnych. Pieniądze nie gwarantują bliskości. Rozpoznawalność nie daje poczucia bycia naprawdę widzianą. Pozycja zawodowa nie oznacza, że mamy obok siebie ludzi, którym możemy bezgranicznie zaufać.

Czasem może być nawet odwrotnie. Im wyżej jesteśmy, tym bardziej potrzebujemy miejsc, w których nie musimy być „kimś”.

Może warto zrobić mały audyt relacji?

W biznesie regularnie analizujemy wyniki, finanse, strategię, skuteczność działań marketingowych czy rozwój firmy. A gdyby od czasu do czasu zrobić również prywatny audyt relacji?

Nie chodzi o liczenie znajomych. Chodzi o kilka prostych pytań.

Do kogo zadzwoniłabym, gdyby wydarzyło się coś naprawdę trudnego?

Komu mogę powiedzieć o swoim lęku bez obawy przed oceną?

Kto cieszy się z mojego sukcesu, nawet jeśli sam znajduje się obecnie w trudniejszym miejscu?

Kto pyta, jak się czuję, zanim poprosi mnie o przysługę?

Przy kim mogę być zmęczona, niepewna, nieumalowana, nieprzygotowana i zwyczajna?

I wreszcie: dla kogo ja jestem właśnie taką osobą?

Odpowiedzi mogą powiedzieć o naszym życiu więcej niż liczba kontaktów zapisanych w telefonie.

Największym luksusem może być dziś prawdziwa relacja

Żyjemy w czasach ogromnej liczby połączeń i zaskakująco małej ilości prawdziwej bliskości. Możemy w kilka sekund napisać do człowieka znajdującego się na drugim końcu świata, a jednocześnie przez wiele tygodni nie odbyć jednej naprawdę szczerej rozmowy.

Dlatego być może jednym z największych luksusów współczesnej kobiety sukcesu nie jest kolejna nagroda, większa firma ani jeszcze bardziej imponująca sieć kontaktów.

Jest nim człowiek, przy którym można zdjąć zbroję. Ktoś, komu nie trzeba imponować. Ktoś, kto zna nie tylko nasze sukcesy, ale również nasze porażki, wątpliwości i słabsze dni – i nadal chce być obok.

Ostatecznie możemy mieć tysiące znajomych, setki kontaktów biznesowych i pełny kalendarz. A mimo to czuć się samotne.

Nie potrzebujemy więc zawsze więcej ludzi. Czasami potrzebujemy po prostu kilku prawdziwych.

fot. AI

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

bannery-www-336x280_2

Related articles

Koniec multitaskingu! Dzięki tym radom, będziesz lepiej zarządzać czasem

Okazuje się, że promowany w ostatnich latach multitasking, wcale nie jest dobry dla naszego mózgu. Robienie wielu rzeczy...

Jak wybaczać sobie błędy w biznesie? Dojrzała przedsiębiorczość zaczyna się tam, gdzie kończy się perfekcjonizm

Podjęłaś złą decyzję, zaufałaś niewłaściwej osobie, zainwestowałaś pieniądze w projekt, który nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Być może zbyt...

Nie tylko online. Dlaczego silne marki nadal wybierają prasę?

Silna marka nie musi być wszędzie. Powinna być tam, gdzie jej obecność buduje wartość, prestiż i zaufanie. W...

Ambicja bez presji. Czy można odnieść sukces i żyć po swojemu?

Żyjemy w czasach, w których niemal wszystko można zrobić szybciej, lepiej i bardziej efektywnie. Można więcej pracować, więcej...