Budowanie pewności siebie nie przyszło mi łatwo. Moja historia to dowód na to, że półka chwały może być narzędziem zmieniającym całe życie – zawodowe i prywatne.
Moja osobista droga do pewności siebie
Od zawsze starałam się umniejszać swoje sukcesy, przekonana, że to wyraz skromności i dobrego wychowania. Ojciec był moim największym wsparciem – nawet najmniejsze osiągnięcie potrafił wynieść na piedestał, celebrował moją wytrwałość i dodawał otuchy, nawet gdy nie szło najlepiej. Gdy ukończyłam 5-kilometrowy bieg, czekał na mnie z łzami w oczach, jakbym pokonała cały maraton, a kiedy miałam kryzys na studiach technicznych, dla niego liczyła się moja determinacja, nie oceny. Jego nieobecność po śmierci była dla mnie ciosem, który zmienił moje życie.
Wtedy zaczęłam trenować wytrzymałość. Każdy długi bieg był dla mnie sposobem, by radzić sobie z bólem – a kolejne kilometry przynosiły ulgę. Byłam w stanie biec i płakać przez godziny, dystanse maratońskie i dłuższe pokonywałam niemal „od ręki”. Ból zamieniłam w siłę. Ojciec nauczył mnie chwytać okazje, stąd pomysł na podwójnego Ironmana – prawie 8 km pływania, 360 km roweru, 84 km biegu. Po 25 godzinach byłam pierwszą kobietą na mecie. Rok później zrobiłam triple triathlon. Nie, nie dla kolejnych rekordów – lecz dlatego, że wytrzymałość była moim sposobem radzenia sobie z żałobą.
Paradoksalnie, gdy inni chwalili moje osiągnięcia, negowałam je, złościłam się. Największy medal – szklane trofeum – kiedyś rozbiłam na podłodze i schowałam do szafy nowy egzemplarz. Dopiero mój syn sprawił, że zmieniłam nastawienie. On chciał, by medal wisiał na widoku, bo dla niego moje zwycięstwo było powodem do dumy. A ja przez lata nie pozwalałam sobie na świętowanie, miałam trudność z przyjęciem pochwał, trzymałam swoje osiągnięcia w cieniu. Trening mentalny i własna praca nad sobą sprawiły, że przestałam się ukrywać i zaczęłam szukać dumy w sobie.
Wykorzystanie półki chwały w biznesie
Dzisiaj wiem, że półka chwały potrafi działać cuda. W biznesie może być symbolem nie tylko osobistych sukcesów, ale też siły całego zespołu:
- Załóż fizyczną lub cyfrową półkę chwały w firmie: plakaty, medale, listy pochwalne – wszystko, czym można się szczycić.
- Ustal rytuał tygodniowego dzielenia się osiągnięciami. Podczas spotkań pytaj pracowników o najważniejsze sukcesy – nawet drobne.
- Celebruj indywidualne i zespołowe kamienie milowe. Regularnie nagradzaj wysiłek, nie tylko efekt końcowy.
- Zachęcaj do prowadzenia prywatnej półki chwały – choćby w postaci listy na telefonie, tablicy inspiracji w miejscu pracy czy albumu zdjęciowego.
- Przypominaj, że każdy sukces jest wartością, a docenianie siebie przekłada się na wzrost motywacji, odwagi i kreatywności całego zespołu.
Takie “półki chwały” to skuteczny mechanizm budujący pozytywne przekonania o własnej skuteczności. Skąd bierze się ta moc? Zjawisko to da się wyjaśnić poprzez psychologię – a dokładnie heurystykę dostępności.
Heurystyka dostępności polega na tym, że im łatwiej potrafimy coś sobie przypomnieć, tym większe mamy przekonanie, że to zjawisko jest częste i dostępne dla nas. Jeśli regularnie przywołujemy w pamięci własne sukcesy – wygrany projekt, udaną prezentację, rozwiązaną trudną sytuację – nasz mózg zaczyna wierzyć, że osiąganie sukcesów to nasza codzienność. W efekcie kolejne wyzwania traktujemy z większą wiarą we własne możliwości.
Dla mnie półka chwały to dziś coś więcej niż szklany medal – to znak, że można być dumnym ze swojej historii. W pracy, tak jak w życiu, warto mieć na widoku swoje osiągnięcia, bo to buduje realną pewność siebie. A tej właśnie najbardziej potrzebujemy w nowoczesnym biznesie.
Mój medal wraca na półkę – tym razem w miejscu, gdzie widzę go codziennie. Za każdym razem, gdy na niego spojrzę, przypominam sobie, że siła bierze się z odwagi, by siebie naprawdę docenić. I o tym warto mówić głośno.

Tekst: Anna Bednarczyk – od ponad 20 lat buduje most pomiędzy klientami i partnerami biznesowymi a zespołami technicznymi w branży automotive, obecnie jako Program Manager w firmie TomTom. Jest absolwentką Akademii Trenerów Mentalnych i łączy wieloletnie doświadczenie korporacyjne z pasją do rozwoju osobistego. Prywatnie mama dwójki dzieci, która od kilku lat z zaangażowaniem uprawia sport, startując w ultra-triatlonach. Jej życiowe motto to soft discipline – podejście, które łączy determinację w dążeniu do celów z pełną łagodności troską o siebie.


