Żyjemy w świecie, w którym szybkość stała się jedną z najbardziej cenionych wartości. Szybko odpowiadać. Szybko podejmować decyzje. Szybko reagować na zmiany. Tymczasem Żaneta Niźnikowska proponuje zatrzymanie – nie jako ucieczkę od działania, ale jako moment, w którym możemy sprawdzić, czy działamy świadomie.
Jej Sztuka Ciszy łączy sztukę, doświadczenie i refleksję nad współczesnym człowiekiem. Powstają w jej ramach obrazy, książki, Praktyka Ciszy, a także autorskie wystąpienie „Zanim odpowiesz”, skierowane również do świata biznesu.
Rozmawiamy o tym, dlaczego cisza może być trudniejsza niż działanie, dlaczego lider nie musi zawsze znać odpowiedzi i czy w świecie AI umiejętność zatrzymania może stać się jedną z ważniejszych ludzkich kompetencji.
Sztuka Ciszy brzmi jak projekt artystyczny. Tymczasem coraz mocniej wchodzisz z nim również do biznesu. Skąd ta zmiana?
Żaneta Niźnikowska: Właściwie nie nazwałabym tego zmianą. Dla mnie od początku to była jedna historia.
Sztuka Ciszy powstała z bardzo osobistej potrzeby zatrzymania. Z czasem zaczęłam zauważać, że to, czego sama doświadczam poprzez sztukę i ciszę, ma bardzo wiele wspólnego z tym, jak funkcjonujemy na co dzień, również w pracy.
Żyjemy w świecie, który niemal bez przerwy czegoś od nas chce. Odpowiedzi. Decyzji. Reakcji. Dostępności. I zaczęło mnie interesować coś bardzo prostego: co dzieje się z człowiekiem, kiedy przez chwilę nie musi reagować?
Ale przecież biznes kojarzy się z działaniem, dynamiką, decyzjami. Czy cisza nie stoi po drugiej stronie tego świata?
Właśnie nie. Myślę, że problem zaczyna się wtedy, kiedy utożsamiamy działanie z natychmiastową reakcją.
To nie jest to samo. Mogę działać bardzo zdecydowanie, ale wcześniej dać sobie chwilę na sprawdzenie, czy rzeczywiście chcę działać właśnie w ten sposób.
Mogę otrzymać trudną wiadomość i nie odpowiadać na nią w ciągu trzydziestu sekund. Mogę podczas spotkania usłyszeć problem i powiedzieć: „Potrzebuję chwili, żeby to przemyśleć”. Mogę jako liderka nie znać odpowiedzi.
To nie musi oznaczać słabości. Czasami oznacza świadomość, że pierwsza reakcja nie zawsze jest najlepszą odpowiedzią.
Czyli cisza nie jest dla Ciebie brakiem działania?
Wręcz przeciwnie. Cisza jest dla mnie momentem przed działaniem. Nie interesuje mnie cisza jako sposób na ucieczkę od świata. Nie mówię też, że powinniśmy wszyscy wyłączyć telefony, wyjechać w góry i przestać podejmować decyzje.
Interesuje mnie bardzo mała rzecz. Pauza. Ten moment, kiedy coś się wydarza, a my jeszcze nie odpowiadamy. Może trwać pięć sekund. Może minutę. Czasami potrzebujemy godziny. Czasami jednej nocy. Nie chodzi o długość. Chodzi o możliwość wyboru.
Właśnie o tej idei mówisz w swoim wystąpieniu „Zanim odpowiesz”?
Tak. To wystąpienie zaczyna się od bardzo prostego doświadczenia. Wchodzę na scenę i przez kilka sekund nic nie mówię. Dla publiczności to może wydawać się banalne. Ale już po kilku sekundach pojawia się napięcie. Pytanie: „Co teraz?”. Naturalna potrzeba, żeby tę przestrzeń czymś wypełnić. I właśnie wtedy zaczyna się moja opowieść. Bo przecież dokładnie tak funkcjonujemy na co dzień. Pojawia się bodziec i chcemy natychmiast odpowiedzieć.
Wiadomość. Konflikt. Problem. Pytanie. Decyzja. Bodziec – reakcja. A ja proponuję, żebyśmy czasami pozwolili sobie na jeszcze jeden element: zatrzymanie. Nie po to, żeby nie działać. Po to, żeby nie działać automatycznie.
Czy naprawdę potrzebujemy dziś wolniejszego świata?
Nie jestem pewna, czy potrzebujemy wolniejszego świata. Myślę, że potrzebujemy bardziej świadomego człowieka w szybkim świecie.
Technologia będzie przyspieszać. AI będzie przyspieszać. Komunikacja będzie przyspieszać. Tego prawdopodobnie nie zatrzymamy.
I może nie powinniśmy. Ale pojawia się inne pytanie: co w tym świecie pozostanie naszym wyborem?
Możemy mieć narzędzia, które odpowiadają szybciej od nas. Możemy automatyzować kolejne procesy. Ale nadal pozostaje człowiek.
Jego emocje. Jego decyzje. Jego odpowiedzialność. Jego sposób reagowania. I dlatego coraz bardziej interesuje mnie nie to, jak człowiek może działać jeszcze szybciej. Tylko czy potrafi rozpoznać moment, w którym nie powinien jeszcze działać.
To brzmi szczególnie interesująco w kontekście przywództwa.
Lider nie musi być człowiekiem, który zawsze ma odpowiedź. Wyobraźmy sobie sytuację, w której członek zespołu przychodzi z trudnym problemem. Lider może od razu powiedzieć: „Zróbmy tak”. Ale może również powiedzieć: „Potrzebuję chwili, żeby to przemyśleć”.
I chciałabym odczarować przekonanie, że ta druga odpowiedź oznacza brak kompetencji. Być może dojrzałe przywództwo polega czasami właśnie na tym, że wiemy, kiedy odpowiedzi jeszcze nie udzielać.
A czy nie istnieje ryzyko, że „cisza” stanie się kolejnym modnym słowem z obszaru wellbeing?
Oczywiście, że istnieje. I dlatego bardzo nie chciałabym, żeby Sztuka Ciszy została sprowadzona do kolejnego sposobu na relaks. Nie tworzę kolejnego programu pod hasłem „zwolnij i zadbaj o siebie”. To może być częścią doświadczenia, ale nie jest jego sednem.
Interesuje mnie coś głębszego. Co robimy z tym, co pojawia się w nas, kiedy przestajemy natychmiast reagować? Bo cisza bardzo szybko pokazuje nam nasze automatyzmy. Pokazuje, jak bardzo chcemy coś powiedzieć. Jak bardzo chcemy rozwiązać problem. Jak trudno jest niczego nie poprawiać. Jak trudno jest przez chwilę nie być produktywnym. I właśnie dlatego cisza jest ciekawa. Nie zawsze jest komfortowa.
W Sztuce Ciszy wykorzystujesz również malarstwo. Dlaczego?
Bo sztuka pozwala doświadczyć tego, o czym trudno tylko opowiadać. Kiedy siadam przed białą kartką, nie zawsze wiem, co się wydarzy.
Biorę tusz. Pędzel. Robię pierwszy ruch. Potem pojawia się pauza. I nie chodzi o to, żeby stworzyć perfekcyjny obraz. Chodzi o doświadczenie chwili, w której przestajemy wszystko kontrolować.
W moich obrazach ważne jest nie tylko to, co maluję. Równie ważne jest to, czego nie maluję. Zostawiam pustą przestrzeń. Bo bez niej obraz nie miałby czym oddychać. I czasami myślę, że z człowiekiem jest podobnie.
Czyli sztuka stała się dla Ciebie językiem mówienia o człowieku?
Tak. I dlatego nie chcę rozdzielać artystki i mówczyni. To jest ta sama osoba. Kiedy maluję, mówię o obecności. Kiedy prowadzę Praktykę Ciszy, pozwalam jej doświadczyć. Kiedy wychodzę na scenę, próbuję o niej opowiedzieć. To są różne formy tej samej idei.
A czym właściwie jest Praktyka Ciszy?
To doświadczenie zatrzymania. Nie uczę tam ludzi, jak namalować piękny obraz. Nie chodzi też o klasyczne zajęcia artystyczne.
Zaczynamy od oddechu, skupienia i ciszy. Potem pojawia się tusz, papier i ruch pędzla. Nie ma oceniania. Nie ma poprawiania. Nie ma pytania: „Czy zrobiłam to dobrze?”. Jest obserwowanie. I właśnie dlatego Praktyka Ciszy jest dla mnie czymś więcej niż warsztatem. Jest możliwością doświadczenia.
Czyli Sztuka Ciszy ma dziś kilka różnych form?
Tak, ale wszystkie prowadzą w tę samą stronę. Są obrazy. Jest książka „Lama w poszukiwaniu miłości”, którą stworzyłam wspólnie z moją córką Polą. Jest Praktyka Ciszy. Są działania społeczne. I teraz również wystąpienia. Nie traktuję ich jako przypadkowego zestawu produktów. To są różne sposoby opowiadania o tym samym: o zatrzymaniu, obecności i powrocie do tego, co naprawdę ważne.
Wspomniałaś o książce. Czy historia małej lamy również jest częścią tej filozofii?
Bardzo. Lama wyrusza w świat w poszukiwaniu miłości. Szuka jej w różnych miejscach. Aż w końcu odkrywa, że to, czego szukała, od zawsze było w niej.
Dlatego bardzo zależało mi, żeby ta książka nie była wyłącznie książką dla dzieci. Dziecko może usłyszeć historię o lamie. Dorosły może usłyszeć w niej coś zupełnie innego. „Miłość, której szukasz, od zawsze jest w Tobie.”
To również jest pewnego rodzaju zatrzymanie. Przestanie szukania na zewnątrz. I zwrócenie uwagi do środka.

A Ty sama potrafisz dziś się zatrzymywać?
Nie zawsze. I chyba właśnie dlatego ten temat jest dla mnie tak ważny. Nie jestem osobą, która osiągnęła jakiś idealny stan spokoju i teraz może innych nauczyć, jak go osiągnąć. Nadal reaguję. Nadal się spieszę. Nadal zdarza mi się zrobić coś za szybko. Ale dzisiaj dużo częściej potrafię zauważyć ten moment. I powiedzieć sobie: „Zatrzymaj się.” To dla mnie wystarczająco dużo.
Co chciałabyś, żeby człowiek wyniósł z Twojego wystąpienia?
Nie chcę, żeby wyszedł z kolejną listą pięciu rzeczy do wdrożenia od poniedziałku. Mamy już wystarczająco dużo takich list.
Chciałabym, żeby wyszedł z odrobiną ciszy. Może z jednym pytaniem. Może z decyzją, której nie podejmie tego samego dnia. Może z wiadomością, której nie wyśle od razu. A może po prostu z poczuciem: „Nie muszę na wszystko odpowiadać natychmiast.”
Jeżeli człowiek wychodzi z takim doświadczeniem, dla mnie to już jest bardzo dużo.
Gdybyś miała jednym zdaniem powiedzieć, czym dziś jest dla Ciebie Sztuka Ciszy?
Sztuka Ciszy jest dla mnie przypomnieniem, że nie każda rzecz, która wymaga naszej uwagi, wymaga naszej natychmiastowej reakcji. To przestrzeń na ten krótki moment, w którym możemy przestać działać automatycznie i sprawdzić, co naprawdę chcemy zrobić.
Czasem nie potrzebujemy kolejnej odpowiedzi. Potrzebujemy chwili, żeby usłyszeć własną.
Rozmawiała: Ilona Adamska

Żaneta Niźnikowska – artystka, mówczyni i twórczyni Sztuki Ciszy. Studiuje psychologię, a swoją pracę twórczą rozwija na styku sztuki, uważności i refleksji nad człowiekiem.
Jest autorką idei Sztuki Ciszy – projektu, który poprzez sztukę, doświadczenie i słowo przypomina o wartości zatrzymania, obecności i świadomego działania.
Tworzy obrazy w duchu sumi-e, prowadzi Praktykę Ciszy, współtworzy z córką Polą książkę „Lama w poszukiwaniu miłości” oraz rozwija autorskie wystąpienie „Zanim odpowiesz”, w którym podejmuje temat ciszy, decyzji i sposobu, w jaki człowiek funkcjonuje w świecie natychmiastowych reakcji.
W swojej pracy łączy wrażliwość artystki, zainteresowanie psychologią i doświadczenie przedsiębiorczyni, tworząc własny język opowiadania o człowieku – zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym.
Jej motto: „Nie każda rzecz, która wymaga naszej uwagi, wymaga naszej natychmiastowej reakcji.”
www. sztukaciszy.com


