„Nic nie musisz, wszystko możesz”. Patrycja Kaczorowska o życiu bez presji, oceniania i cudzych oczekiwań

Date:

Share post:

Współczesne kobiety mają dziś więcej możliwości niż kiedykolwiek wcześniej. Mogą się rozwijać, realizować zawodowo, budować własne firmy, zdobywać wiedzę i żyć na własnych zasadach. Jednocześnie jednak mierzą się z ogromną presją – by być idealną matką, partnerką, liderką, przedsiębiorczynią i zawsze zadbaną kobietą. Jak uwolnić się od oczekiwań innych i zacząć żyć w zgodzie ze sobą? O stereotypach, kobiecych rolach, samoakceptacji, ocenianiu oraz odwadze do wybierania własnej drogi rozmawiamy z Patrycją Kaczorowską – założycielką Instytutu Długowieczności Społecznej i Klubu Długowieczności, edukatorką dobrego i szczęśliwego życia oraz ekspertką ds. długowieczności.

Czy uważasz, że współczesna kobieta ma dziś więcej możliwości niż kiedykolwiek wcześniej, czy raczej więcej obowiązków i oczekiwań?

Kiedyś przeczytałam zdanie: „W każdych czasach ludzie uważali, że są wyjątkowi”. Sami nakładamy na siebie ogrom obowiązków i oczekiwań, ponieważ wydaje nam się, że tak trzeba. W pewnym sensie chcemy być inni, wyjątkowi w stosunku do wcześniejszych pokoleń. I to jest dobre, ponieważ dzięki temu możliwy jest rozwój świata i człowieka. Z drugiej jednak strony narzuca to na nas ogromną presję.

Jako kobiety, żony i matki wchodzimy w różne role. Dla mnie „wchodzenie w role” oznacza sytuację, w której nie postępujemy zgodnie z własnymi przekonaniami, sercem, rozumem i wartościami ani nie odpowiadamy świadomie na potrzeby drugiej osoby, lecz powielamy stereotypy albo – przeciwnie – za wszelką cenę próbujemy im zaprzeczyć.

Dziś, dzięki licznym badaniom naukowym, ogromnemu rozwojowi edukacji dorosłych, psychologii oraz szeroko rozumianego rozwoju osobistego, możemy żyć i podejmować decyzje bardziej świadomie. Moim zdaniem najważniejsze jest, aby robić to w zgodzie ze sobą i własnymi wartościami.

Odpowiadając więc na pytanie: uważam, że kobiety mają dziś zdecydowanie więcej możliwości rozwoju, ale jednocześnie odczuwają ogromną – i często zupełnie niepotrzebną – presję.

W jakim momencie swojego życia najbardziej czułaś, że próbujesz sprostać oczekiwaniom innych zamiast

Z jednej strony mogłabym powiedzieć, że właściwie codziennie, odkąd stałam się dorosła. Przecież „trzeba” zdać maturę, zdecydować o studiach, wybrać określoną drogę. W moim przypadku były to również oczekiwania rodziców i rodziny.

Moja historia trochę wymknęła się jednak z tego schematu, ponieważ podświadomie najbardziej pragnęłam własnej rodziny. I rzeczywiście tak się stało – mając zaledwie 20 lat, zostałam mamą i żoną.

Później, nie wiedząc jeszcze wiele o małżeństwie i macierzyństwie, zaczęłam wchodzić w stereotypowe role matki i żony. Spełniałam oczekiwania rodziny, męża, dzieci, a siebie zostawiałam na samym końcu – na wieczne „nigdy”.

Ale w życiu każdego z nas wydarza się czasem coś, co otwiera oczy, pozwala zajrzeć głębiej w siebie i staje się impulsem do zmiany. W moim życiu również pojawiły się takie sytuacje. Z perspektywy czasu uważam, że moje przebudzenie wsparło również moje córki i pozwoliło mi przeciąć pewne rodzinne schematy, o których dzisiaj mówi się coraz więcej.

Czy można dziś być „wystarczającą”, czy kobiety wciąż żyją pod presją bycia idealną partnerką, mamą, liderką, przedsiębiorczynią i jednocześnie zadbaną kobietą?

Moim zdaniem spalamy się, próbując temu wszystkiemu sprostać. A przecież warto zadać sobie podstawowe pytanie: kto właściwie jest recenzentem naszej „wystarczalności”?

Rodzina? Dzieci? Mąż? Przyjaciółki? Współpracownicy?

Już dawno zrozumiałam, że jesteśmy jedynymi osobami, wobec których powinnyśmy się tłumaczyć. Powinnyśmy być wystarczające przede wszystkim dla siebie, a nie dla innych.

Inni zawsze mogą oczekiwać od nas coraz więcej, „motywując” nas – w zależności od naszego charakteru – pochwałami albo krytyką. Tymczasem warto zadbać o siebie, podobać się sobie i, jak już mówiłam, po prostu siebie kochać.

Dla jednej osoby „zadbana kobieta” będzie oznaczała kobietę bardzo mocno ingerującą w swój wygląd, dla innej – skromną i cichą kobietę, która zupełnie inaczej definiuje dbanie o siebie. Najważniejsze jest jednak to, jakie jesteśmy dla samych siebie.

Moim zdaniem prawdziwe zadbanie o siebie oznacza również umiejętność odczuwania miłości – do siebie i do innych. To nie jest łatwe, ponieważ każdego dnia jesteśmy uwikłani w wiele społecznych gier. Jednak wejście na wyższy poziom świadomości pozwala zmienić sposób myślenia i działania oraz przestać w te gry wchodzić.

Bądźmy wystarczające dla siebie, a znajdziemy świat, dla którego będziemy idealne takie, jakie jesteśmy. Chyba że wolimy grać w społeczne gry – i to również jest wybór.

Jak rozpoznać moment, w którym spełnianie oczekiwań innych zaczyna odbywać się kosztem własnego zdrowia, marzeń i poczucia szczęścia?

Oczekiwania są, moim zdaniem, jedną z największych trucizn relacji, a co za tym idzie – również życia. Wszystko zaczyna się w domu, od pozornie niewielkich rzeczy.

Oczekujemy od dziecka, że wyniesie śmieci, będzie grzeczne i będzie miało same piątki. W ten sposób wychowujemy je w poczuciu bycia ocenianym i niewystarczającym, chociaż wydaje nam się, że uczymy je pracowitości i odpowiedzialności. Tymczasem takie oczekiwania mogą z czasem budować mur w relacjach.

Podobnie dzieje się w małżeństwie. Samo wejście w określony model związku może wiązać się z konkretnymi oczekiwaniami i przypisywaniem sobie określonych ról, które z czasem mogą stać się kością niezgody.

Jak rozpoznać moment, kiedy oczekiwania zaczynają nam szkodzić? Jeżeli nasze oczekiwania wobec innych wywołują w nas ciągłą frustrację, rozżalenie czy złość, że ktoś czegoś nie robi albo nie zachowuje się zgodnie z naszym wyobrażeniem, oznacza to, że warto zmienić sposób działania.

Każdy z nas jest oczywiście inny i nie istnieje jedna metoda odpowiednia dla wszystkich. Warto jednak zamienić oczekiwania na wsparcie, rozmowę i pomoc. Jeśli jesteśmy pozytywnie nastawieni i nie budujemy w głowie scenariusza, według którego druga osoba „powinna” zachować się w określony sposób, mamy mniej powodów do frustracji.

Czy to oznacza, że kiedy odpuścimy oczekiwania, druga strona niczego nie zrobi, nie posprząta, nie nauczy się odpowiedzialności i stanie się niezaradna życiowo? Moim zdaniem wręcz przeciwnie. Wsparcie, zaufanie i dobra energia mogą wzmacniać drugiego człowieka i z czasem motywować go do samodzielnego działania.

Oczywiście niezwykle ważna jest także klarowna i spokojna komunikacja. Kiedy zaczynamy mówić otwarcie o swoich potrzebach, wiele rzeczy zaczyna funkcjonować znacznie lepiej. Mam wrażenie, że młodsze pokolenia coraz lepiej potrafią komunikować własne granice. My czasem nazywamy to asertywnością, a dla nich jest to po prostu naturalne dbanie o siebie.

Jakie przekonania wyniesione z domu lub wychowania najbardziej utrudniają kobietom życie w zgodzie ze sobą?

Chociaż kobiety przekazują sobie dziś bardzo dużo wiedzy i wzajemnego wsparcia, wciąż jest tego za mało – szczególnie jeśli spojrzymy na całe społeczeństwo i starsze pokolenia.

„Dziewczynki mają być grzeczne i skromne”, „pieniądze są brudne i nie dają szczęścia”, „bogaci to złodzieje”, „facet to świnia” – tego rodzaju przekonania wciąż funkcjonują i, moim zdaniem, bardzo obciążają nasze społeczeństwo.

Wiele kobiet nadal nie wierzy w siebie. Kiedyś oczekiwano od nich przede wszystkim zajmowania się domem, gotowania i sprzątania, a dzisiaj do wielu dawnych obowiązków doszła jeszcze praca zawodowa.

Społeczeństwo zostało podzielone na biednych i bogatych, a utrwalone przekonania mogą stać się doskonałym narzędziem manipulacji. Czasem nie potrafimy skoncentrować się na sobie i własnym życiu, docenić tego, co mamy, ani odczuwać za to wdzięczności.

Po przeczytaniu „Chłopek” każdego dnia odczuwam wdzięczność za to, że były przed nami kobiety, które miały odwagę wychodzić poza stereotypy, chciały od życia czegoś więcej i decydowały się na zmianę. Dzięki nim możemy dzisiaj funkcjonować na zupełnie innych zasadach i być partnerkami dla mężczyzn. Ja przynajmniej tak to postrzegam.

Jakiej jednej rady udzieliłabyś młodej kobiecie, która dopiero wchodzi w dorosłość i czuje, że świat oczekuje od niej zbyt wiele?

„Nic nie musisz, wszystko możesz”.

Bez ciebie poradzą sobie i w domu, i w pracy. A jeżeli zatęsknią, to może nawet dobrze – będą mieli okazję jeszcze bardziej cię docenić.

Dzięki coraz dokładniejszym badaniom dotyczącym funkcjonowania mózgu ogromnie rozwinęła się nasza wiedza o człowieku i relacjach. Młodej kobiecie doradziłabym przede wszystkim, żeby nauczyła się słuchać siebie – również swojej intuicji i serca.

Żeby nie bała się popełniać błędów, ponieważ czasami uczą nas one więcej niż pozornie idealne życie. Żeby pamiętała, że zmiana jest naturalną częścią życia, ale wcale nie musi być drastyczna.

I żeby wiedziała, że jedyną kobietą, z którą będzie przez całe życie, jest ona sama.

Dlatego powiedziałabym jej: kochaj siebie. Kiedy potrafimy obdarzyć miłością siebie, łatwiej jest nam kochać świat i dzielić się tym uczuciem z innymi.

Tego właśnie uczę w moich książkach, na kursach i warsztatach.

Gdybyś mogła uwolnić kobiety od jednego społecznego oczekiwania lub stereotypu, który najbardziej ogranicza ich życie, co by to było i dlaczego?

Rozmawiałyśmy o rolach, oczekiwaniach i przekonaniach. Dla mnie jednak jednym z najbardziej szkodliwych zjawisk społecznych jest ocenianie innych.

Uważam, że druga osoba nie ma prawa stawiać się w pozycji kogoś, kto wie, jak powinni żyć inni. Nie jest przecież tą osobą, nie znajduje się dokładnie w jej sytuacji, nie zna wszystkich jej doświadczeń, emocji i motywacji. Co więcej – nigdy nie będzie w stanie w pełni nimi być.

Ocenianie często rodzi poczucie wyższości, a to od razu wpływa na jakość relacji. Może prowadzić do plotkowania i przekazywania własnych opinii o innych jako faktów. I wtedy, podobnie jak w zabawie w głuchy telefon, historia na początku i na końcu może wyglądać zupełnie inaczej.

Ocenianie prowadzi również do utraty zaufania.

Często oceniamy innych dlatego, że w ten sposób próbujemy podnieść własne poczucie wartości. Wtedy do głosu dochodzi nasze ego, a wraz z nim oddalamy się od empatii, zrozumienia i miłości.

Dlatego sobie i innym kobietom życzę przede wszystkim jak najmniejszej potrzeby oceniania innych i jak największej odwagi do życia własnym życiem.

Rozmawiała: Ilona Adamska

Patrycja Kaczorowska – założycielka Instytutu Długowieczności Społecznej i Klubu Długowieczności, edukatorka dobrego i szczęśliwego życia, ekspertka ds. długowieczności.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

bannery-www-336x280_2

Related articles

Koniec multitaskingu! Dzięki tym radom, będziesz lepiej zarządzać czasem

Okazuje się, że promowany w ostatnich latach multitasking, wcale nie jest dobry dla naszego mózgu. Robienie wielu rzeczy...

Jak wybaczać sobie błędy w biznesie? Dojrzała przedsiębiorczość zaczyna się tam, gdzie kończy się perfekcjonizm

Podjęłaś złą decyzję, zaufałaś niewłaściwej osobie, zainwestowałaś pieniądze w projekt, który nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Być może zbyt...

Nie tylko online. Dlaczego silne marki nadal wybierają prasę?

Silna marka nie musi być wszędzie. Powinna być tam, gdzie jej obecność buduje wartość, prestiż i zaufanie. W...

Ambicja bez presji. Czy można odnieść sukces i żyć po swojemu?

Żyjemy w czasach, w których niemal wszystko można zrobić szybciej, lepiej i bardziej efektywnie. Można więcej pracować, więcej...