Magdalena Szwed: Marketing z ludzką twarzą. O empatii, autentyczności i sile różnorodności w biznesie

Date:

Share post:

W świecie, w którym technologia rozwija się szybciej niż kiedykolwiek, a klienci stają się coraz bardziej świadomi i wymagający, sam warsztat marketingowy nie wystarczy. Coraz częściej o sukcesie decydują nie narzędzia, lecz empatia, zdolność słuchania i umiejętność budowania relacji. W rozmowie z Iloną Adamską Magdalena Szwed pokazuje, jak równoważyć różnorodne osobowości w zespole, dlaczego warto stawiać na autentyczność i w jaki sposób łączyć liczby z emocjami. To opowieść o marketingu, który ma ludzką twarz – i o liderze, który potrafi tworzyć przestrzeń do rozwoju i współpracy.

Jakie kompetencje miękkie uważasz za kluczowe w nowoczesnym marketingu?

Doświadczenie zawodowe jest bezcenne, ale dzisiejszy marketing wymaga czegoś więcej niż tylko znajomości narzędzi czy rynku. Coraz częściej to właśnie osobowość i sposób współpracy decydują o sukcesie. Uważam, że fundamentem jest empatia – umiejętność wczucia się w potrzeby i emocje drugiego człowieka, bo bez tego trudno tworzyć komunikację, która naprawdę trafia. Ważna jest też otwartość i szczerość w relacjach – zdolność do rozmowy, słuchania, czasem także do przyjmowania konstruktywnej krytyki. W świecie, który zmienia się tak szybko, niezbędna staje się elastyczność – zdolność uczenia się nowych rzeczy, adaptowania się do zmian i otwartość na eksperymenty. I wreszcie współpraca – umiejętność działania w zespole, w którym każdy ma inny styl, inne tempo, inne podejście. To właśnie te miękkie kompetencje sprawiają, że wiedza i doświadczenie mogą w pełni rozkwitnąć.

Jak w praktyce udaje się w 2N-Everpol zrównoważyć różne typy osobowości i style pracy, aby powstał efekt synergii?

Zespół marketingowy przypomina trochę orkiestrę – każdy gra na innym instrumencie, w swoim rytmie i ze swoim charakterem, ale dopiero wspólnie możemy stworzyć harmonię.

W praktyce oznacza to, że świadomie zwracamy uwagę na różnorodność – przy rekrutacji, ale też w codziennej pracy. Staramy się, aby w zespole znalazło się miejsce zarówno dla osób pełnych kreatywnej energii, które generują pomysły, jak i dla tych, które wprowadzają strukturę i dbają o detale. Ważne jest, by każdy znał swoją rolę i czuł, że wnosi unikalną wartość. Budujemy też kulturę otwartej komunikacji – rozmawiamy o różnicach, dajemy sobie nawzajem feedback i szukamy sposobów, by te różnice nie dzieliły, ale uzupełniały. Wtedy pojawia się synergia – efekt większy niż suma jednostek.

Jakimi narzędziami lub metodami posługujesz się przy diagnozowaniu naturalnych ról zespołowych i stylów osobowościowych?

Nie wierzę w sztywne etykietowanie ludzi, ale wierzę w to, że każdy ma naturalne predyspozycje, które warto odkryć i docenić. Czasem korzystam z narzędzi psychometrycznych, które pozwalają lepiej poznać siebie i zrozumieć innych – traktujemy je jednak bardziej jako inspirację do rozmowy niż gotową receptę. Ważnym źródłem wiedzy jest też codzienna obserwacja – patrzę, w jakich sytuacjach ludzie czują się swobodnie, a kiedy się blokują, jakie role spontanicznie przyjmują w projektach. Bardzo cenne są także retrospekcje i otwarte rozmowy po zakończonych kampaniach – zespół sam często najlepiej potrafi nazwać swoje mocne strony i obszary, które wymagają wsparcia. To właśnie połączenie narzędzi, doświadczenia i uważności daje mi możliwość świadomego kształtowania zespołu.

Jakie cechy odróżniają lidera-architekta od klasycznego menedżera?

Dla mnie lider marketingu nie jest tylko osobą, która zarządza zadaniami i kontroluje harmonogramy. To raczej architekt zespołu – ktoś, kto świadomie projektuje przestrzeń, w której ludzie mogą rozwijać skrzydła. Klasyczny menedżer koncentruje się na wynikach i efektywności, podczas gdy lider-architekt myśli także o dynamice zespołu, o relacjach, o tym, jak połączyć różne osobowości, by razem tworzyły coś wartościowego. To rola, która wymaga wrażliwości, cierpliwości i odwagi. Lider nie tylko rozdziela zadania, ale też inspiruje, wspiera, czasem daje więcej struktury, a czasem celowo zostawia przestrzeń na swobodę. Najważniejsze jest, by ludzie czuli, że nie są tylko trybikiem w maszynie, ale realną częścią czegoś większego.

Jak buduje się komunikację PR-ową i marketingową dla firmy, która jest już ceniona i rozpoznawalna, a jednocześnie chce pozostać innowacyjna i autentyczna?

Kiedy marka jest już dobrze znana, największym wyzwaniem staje się nie tyle budowanie świadomości, co podtrzymywanie świeżości i autentyczności. W 2N-Everpol staramy się to robić, opierając komunikację na prawdziwych historiach – pokazujemy ludzi, nasze wartości, procesy, które stoją za produktami. Nie ukrywamy też wyzwań, bo uważam, że szczerość i transparentność są dziś niezwykle ważne. Innowacyjność rozumiemy nie tylko jako nowe produkty, ale także jako świeże podejście do form komunikacji, eksperymentowanie z formatami, wchodzenie w dialog z klientami. Jednocześnie dbamy o spójność – tak, by w każdej kampanii było widać naszą tożsamość i wartości, które budowaliśmy przez lata. Dzięki temu marka pozostaje wiarygodna, ale nie zatrzymuje się w miejscu.

Jak ważny jest CSR w strategii komunikacyjnej 2N-Everpol i w jaki sposób wpływa na budowanie marki?

CSR traktujemy bardzo poważnie, bo wierzymy, że marka nie może istnieć w oderwaniu od otoczenia. Nasze działania w tym obszarze nie są dodatkiem do strategii, ale jej integralną częścią. Angażujemy się w inicjatywy społeczne i środowiskowe, bo uważamy, że biznes powinien brać odpowiedzialność za wpływ, jaki wywiera. Co ważne, staramy się komunikować CSR nie poprzez wielkie hasła, ale poprzez konkretne działania, które mają realny efekt. Klienci są coraz bardziej świadomi i widzą, kiedy marka mówi jedno, a robi drugie. Dlatego autentyczność jest tu kluczowa. CSR wzmacnia nasz wizerunek na zewnątrz, ale działa też wewnętrznie – pracownicy są dumni, że pracują dla firmy, która myśli o czymś więcej niż tylko o wyniku finansowym.

Jak dbasz o to, aby technologia była wsparciem, a nie zagrożeniem dla kreatywności i współpracy?

Patrzę na technologię jak na narzędzie, które powinno uwalniać potencjał ludzi, a nie go zastępować. Automatyzacja i AI pomagają nam szybciej analizować dane, porządkować procesy, eliminować rutynę. Dzięki temu zespół ma więcej czasu i energii na to, co naprawdę ludzkie – kreatywność, strategiczne myślenie, budowanie relacji. Dbam o to, byśmy świadomie wybierali, gdzie technologia ma nam służyć, a gdzie potrzebna jest intuicja i wrażliwość człowieka. Organizujemy też warsztaty, uczymy się nowych narzędzi razem, aby każdy czuł się pewnie w tym świecie. Wierzę, że jeśli człowiek rozumie technologię i potrafi ją mądrze wykorzystać, to ona staje się sprzymierzeńcem, a nie zagrożeniem.

Magdalena Szwed

Jak 2N-Everpol wdraża różnorodność w codziennym zarządzaniu zespołami marketingowymi?

Różnorodność to dla nas nie modny trend, ale naturalna siła, która wzbogaca pracę. Staramy się tworzyć zespoły, w których spotykają się różne pokolenia, doświadczenia, temperamenty. Młodsze osoby wnoszą świeżość i odwagę w eksperymentowaniu, starsze – stabilność i mądrość wynikającą z lat praktyki. To niezwykle inspirujące, gdy te perspektywy zaczynają się uzupełniać. Dbamy też o inkluzywność – chcemy, aby każdy czuł się zauważony i doceniony, niezależnie od swojego stylu pracy czy charakteru. To właśnie różnorodność sprawia, że nasze pomysły są bogatsze, a rozwiązania bardziej kreatywne.

Jak łączyć twarde wskaźniki i liczby z emocjami oraz potrzebami klientów?

W marketingu łatwo wpaść w pułapkę patrzenia wyłącznie na liczby – kliknięcia, wskaźniki konwersji, ROI. To oczywiście ważne, bo bez danych trudno podejmować dobre decyzje. Ale wierzę, że prawdziwa skuteczność rodzi się tam, gdzie liczby spotykają się z emocjami. Dlatego zawsze staramy się zaczynać od zrozumienia człowieka – jego motywacji, potrzeb, czasem też lęków czy barier. Rozmawiamy z klientami, słuchamy ich opinii, analizujemy nastroje. Dopiero potem patrzymy, jak to przekłada się na dane i jakie działania mogą te potrzeby zaspokoić. Dzięki temu kampanie są nie tylko efektywne, ale też autentyczne – bo pokazują, że marka naprawdę słucha i rozumie swoich odbiorców.

Jakie największe wyzwania i szanse widzisz dla liderów marketingu w nadchodzących latach?

Patrząc w przyszłość, widzę dwa równoległe kierunki. Z jednej strony mamy ogromne wyzwania – tempo zmian technologicznych, rosnące wymagania klientów dotyczące autentyczności i transparentności, coraz bardziej złożone regulacje prawne. To wszystko sprawia, że rola lidera staje się bardziej wymagająca niż kiedykolwiek. Z drugiej strony te same zjawiska otwierają przed nami ogromne szanse. Dzięki technologii możemy odciążyć zespoły i dać im więcej przestrzeni na kreatywność. Dzięki rosnącej świadomości społecznej możemy budować marki, które nie tylko sprzedają, ale też mają znaczenie i realny wpływ. Wierzę, że liderzy przyszłości to ci, którzy będą potrafili znaleźć balans – pomiędzy technologią a człowiekiem, pomiędzy danymi a emocjami, pomiędzy innowacją a autentycznością.

Co daje Ci największą radość w pracy?

Najwięcej satysfakcji daje mi obserwowanie, jak ludzie rosną. Kiedy widzę, że ktoś w zespole nabiera pewności siebie, odkrywa nowe umiejętności albo zaczyna błyszczeć w obszarze, którego wcześniej się obawiał, czuję, że moja praca ma sens. Ogromną radość sprawia mi też tworzenie rzeczy nowych – kiedy wspólnie wymyślamy kampanię, której jeszcze nikt nie robił, a potem widzimy, że ona naprawdę trafia do ludzi. Uwielbiam ten moment, gdy z chaosu pomysłów rodzi się coś spójnego, pięknego i skutecznego. Ale równie ważne są dla mnie drobne chwile – śmiech podczas burzy mózgów, satysfakcja po dobrze wykonanym projekcie, poczucie, że jesteśmy zespołem, który tworzy razem, a nie obok siebie.

Czego powinniśmy Ci życzyć?

Myślę, że przede wszystkim nieustannej ciekawości – żeby nigdy nie zabrakło mi chęci odkrywania nowych trendów, ludzi, perspektyw. Odwagi – bo w marketingu często trzeba podejmować ryzyko, wychodzić poza schematy i wierzyć w pomysły, które na początku wydają się nierealne. Równowagi – by nie zgubić siebie w świecie pełnym wyzwań i bodźców, i umieć zachować przestrzeń na życie prywatne i regenerację. I wreszcie życzliwości dobrych ludzi wokół – bo to dzięki współpracy i relacjom praca nabiera sensu i daje największą radość.

Rozmawiała: Ilona Adamska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

bannery-www-336x280_2

Related articles

Katarzyna Uszok – Adamczyk: O architekturze, odpowiedzialnym przywództwie i odwadze, by w odpowiednim momencie sięgnąć po własne marzenia

Katarzyna Uszok-Adamczyk od ponad dwudziestu lat konsekwentnie buduje własną pracownię architektoniczną, opierając ją na odpowiedzialności, przewidywalności i dojrzałym...

Syndrom oszustki wśród Polek – niewidzialna bariera rozwoju osobistego i zawodowego

Syndrom oszustki (ang. impostor syndrome) to zjawisko psychologiczne polegające na chronicznym poczuciu nieadekwatności własnych kompetencji, umniejszaniu osiągnięć oraz...

Jak codziennie wzmacniać swoją pewność siebie w biznesie?

Pewność siebie w biznesie nie jest cechą wrodzoną ani stałą. To kompetencja, którą można – i warto –...

Wypalenie zawodowe staje się powszechnym problemem. Przewlekły stres niszczy psychikę i cały organizm

Przewlekły stres to codzienność wielu pracowników w Polsce, a w skrajnych przypadkach może skutkować wypaleniem zawodowym. Podwyższony poziom hormonu stresu...