Kobieta w trybie „always on”: między oczekiwaniami świata a własną drogą

Date:

Share post:

Ten artykuł został napisany przez kobietę z myślą o kobietach, o ich doświadczeniach, wyzwaniach i sposobach funkcjonowania w świecie, który stawia przed nami wiele oczekiwań.

Choć część opisanych zjawisk dotyczy również mężczyzn, to okoliczności, w których dorastamy, role społeczne, które pełnimy, oraz presje, z jakimi się mierzymy, często różnią się między płciami. Nie jest to tekst o wszystkich kobietach, bo każda z nas ma własną historię i własną drogę. To opowieść o doświadczeniach, które są wspólne dla wielu z nas, ale nie dla każdej. Być może odnajdziesz w nim siebie, a być może nie. I każda z tych reakcji jest w porządku.

Współczesna kobieta żyje w świecie, który daje jej więcej możliwości niż kiedykolwiek wcześniej i jednocześnie nakłada na nią więcej presji niż jakiekolwiek wcześniejsze pokolenie.
Kobieta ma być ambitna, ale nie za bardzo.

Zadbana, ale naturalna.

Silna, ale nie dominująca.

Matka oddana, ale nie rezygnująca z siebie.

Partnerka wspierająca, ale niezależna.

Liderka, ale nie „zbyt pewna siebie”.

To życie w nieustannym napięciu pomiędzy tym, czego chce świat, a tym, czego chce ona sama. W trybie „always on”.

A w tym wszystkim jest jeszcze coś, o czym rzadko się mówi. Kobiety, biegnąc bez przerwy, próbują zapewnić sobie protezę spokoju. Biegną z pracy na fizjoterapię, bo ciało jest pospinane od napięć, które noszą od miesięcy. Potem biegiem na zakupy, biegiem po dzieci, biegiem do domu, a wieczorem na pilates, żeby „rozciągnąć stres”. Dbają o ciało, o obowiązki, o rozwój, o wszystkich wokół, ale najrzadziej o własny mental, o higienę psychiki. O wewnętrzną ciszę, która nie jest kolejnym zadaniem do odhaczenia. W tym pędzie łatwo zapomnieć, że nie jesteśmy stworzone do życia w wiecznym sprincie. A jednak biegniemy dalej, jakby meta była gdzieś przed nami, choć większość kobiet nie wie już, gdzie ona właściwie jest.

I choć XXI wiek przyniósł kobietom wolność wyboru, to wciąż noszą one w sobie echo przeszłości, echo czasów, w których kobieta miała „dać radę”, niezależnie od kosztów.
Dziś wiemy, że to napięcie ma realne konsekwencje: według NFZ na depresję choruje w Polsce ponad 1,28 mln osób, a kobiety stanowią aż 2/3 wszystkich pacjentów. W ostatniej dekadzie liczba świadczeń związanych z leczeniem depresji wzrosła o ponad 30%.

W czasach PRL kobieta była przedstawiana jako bohaterka codzienności: pracowała zawodowo, prowadziła dom, wychowywała dzieci, dbała o rodzinę, organizowała życie społeczne. Oficjalnie panowała równość. W praktyce był to podwójny etat, bez prawa do odpoczynku, bez przestrzeni na własne potrzeby.

To był model, w którym nie mówiło się o zmęczeniu, nie mówiło się o emocjach, nie mówiło się o granicach, nie mówiło się o dobrostanie psychicznym.

I choć minęło wiele lat, ten wzorzec nadal żyje w wielu z nas. W przekonaniach, że „muszę sama”, „nie wypada prosić o pomoc”, „odpoczynek to luksus”, „najpierw inni, potem ja”. Dzisiejsze kobiety mają ambicje, marzenia, plany. Chcą się rozwijać, budować kariery, tworzyć firmy, zdobywać kompetencje, podróżować, działać. I robią to, z ogromną determinacją.
Ale równolegle świat narzuca im tempo, które bywa nieludzkie: ciągła dostępność, w pracy, w domu, w relacjach; presja perfekcyjnego macierzyństwa; oczekiwanie wielozadaniowości; kultura porównań napędzana mediami społecznościowymi; niewidzialna praca emocjonalna, którą wykonują w rodzinach i związkach.

Badania potwierdzają, że to przeciążenie nie jest metaforą. Według raportu The Presja (2024) aż 78% Polek deklaruje presję bycia „zawsze dostępną”, a 64% doświadcza objawów obniżonego nastroju związanego z przeciążeniem obowiązkami. 52% kobiet przyznaje, że nie ma czasu na odpoczynek, który naprawdę regeneruje.

To wszystko sprawia, że kobiety funkcjonują jak smartfon, który nigdy nie ma prawa się wyłączyć. A przecież nawet smartfon potrzebuje ładowania.

W filmie „Barbie” (reż. Greta Gerwig, 2023) obserwujemy poruszającą scenę, która stała się symbolem współczesnej, kobiecej rzeczywistości. Gloria mówi o tym jak skrajnie niemożliwym jest bycie kobietą: że trzeba być silną, ale nie dominującą; ambitną, ale nie zagrażającą; piękną, ale nie próżną; mądrą, ale nie przemądrzałą; matką oddaną, ale nie rezygnującą z siebie.

To monolog, który poruszył miliony kobiet, bo w końcu ktoś nazwał to, co one czują od lat: że współczesna kobieta żyje w systemie sprzecznych oczekiwań, których nie da się spełnić jednocześnie. I choć Barbie to film pełen humoru, wiele scen skłania do refleksji, a także bez słodkiej otoczki, przedstawia gorzką codzienności współczesnej kobiety.

W świecie, który wymaga od kobiet nieustannej gotowości, pojawia się pytanie:
gdzie jest miejsce na ich dobrostan psychiczny?

W PRL nikt o nim nie mówił. Dziś wiemy, że jest kluczowy i jednocześnie wciąż trudno go postawić na pierwszym miejscu.

Raport UCE Research (2023) pokazuje, że aż 65% pracujących Polek doświadcza objawów wypalenia zawodowego, znacznie więcej niż mężczyzn (49%). Najczęściej wskazują na nadmiar obowiązków, presję czasu i brak równowagi między pracą a życiem prywatnym.

Wiele kobiet czuje, że na odpoczynek trzeba „zasłużyć”, że proszenie o pomoc to słabość, że stawianie granic to egoizm, a rezygnacja z którejś roli to porażka.

To nie są ich przekonania, to społeczny bagaż, który noszą od pokoleń.

Badania prowadzone na całym świecie wskazują, że kobiety wykonują średnio około 2,5 razy więcej nieodpłatnej pracy domowej niż mężczyźni, a 60% z nich deklaruje chroniczne zmęczenie. 1 na 3 kobiety doświadcza objawów wypalenia rodzicielskiego.

Przez wiele lat pracując z kobietami, widzę, że większość z nich nie ma problemu z ambicją. Ma problem z pozwoleniem sobie na odpoczynek. Widzę kobiety, które potrafią zarządzać zespołami, ale nie potrafią zarządzać własnym zmęczeniem; wspierają innych, ale nie potrafią wspierać siebie; są silne, ale nie czują, że mają prawo do tego, by być kruche; osiągają sukcesy, ale nie potrafią ich celebrować; mają ogromny potencjał, ale nie widzą go, bo zasłania go presja.

I widzę coś jeszcze: kiedy kobieta zaczyna pracować nad sobą, zmienia się wszystko: jej relacje, jej decyzje, jej energia, jej życie.

Warto powiedzieć głośno, że nie każda z nas potrafi od razu zadbać o swój dobrostan. I to jest w porządku.

W świecie, który przez dekady uczył kobiety poświęcenia, naturalne jest to, że czasem nie wiemy, od czego zacząć. Dlatego coraz więcej kobiet sięga po wsparcie trenera mentalnego, nie dlatego, że „sobie nie radzą”, ale dlatego, że chcą lepiej rozumieć siebie, budować odporność psychiczną, nauczyć się stawiać granice, odzyskać energię, zobaczyć swój potencjał i nauczyć się z niego korzystać.

Trening mentalny nie jest terapią. Nie diagnozuje, nie leczy, nie analizuje przeszłości.
Jest procesem rozwojowym, który wydobywa to, co w nas mocne, pomaga zobaczyć to, czego same nie widzimy, uczy nowych sposobów myślenia, wzmacnia sprawczość, daje narzędzia do codziennego życia, pomaga wrócić do siebie, krok po kroku.

To nie jest „naprawianie”. To odkrywanie.            

Kiedy kobieta zaczyna pracować nad sobą, dzieje się coś niezwykle ważnego:
zaczyna widzieć, że ma wybór. Może wybrać tempo życia, sposób reagowania, priorytety, granice, relacje, ścieżkę zawodową, sposób odpoczywania, sposób mówienia do siebie.
A wybór to pierwszy krok do odzyskania sprawczości. Do wyjścia z trybu „always on”.
Do życia bardziej po swojemu.

Największą zmianą naszych czasów jest to, że kobiety zaczynają odrzucać narzucone scenariusze. Coraz częściej mówią:

„Nie muszę być idealna”.

„Nie będę grać wszystkich ról naraz”.

„Moje ambicje są ważne”.

„Mój dobrostan jest priorytetem”.

„Nie będę przepraszać za to, kim jestem”.

To rewolucja cicha, ale potężna. Rewolucja, w której kobieta nie jest już definiowana przez oczekiwania świata, lecz przez własne wybory.

Współczesna kobieta stoi na styku dwóch epok: tej, która wymagała od niej poświęcenia, i tej, która daje jej wolność. Ale to, co najważniejsze, dzieje się pomiędzy – w przestrzeni, gdzie kobieta uczy się wybierać siebie.

Bo prawdziwa siła nie polega na tym, by być „always on”.

Prawdziwa siła polega na tym, by umieć się wyłączyć, kiedy tego potrzebuje.
Być w zgodzie ze sobą, a nie z oczekiwaniami świata.

Iść własną drogą, nawet jeśli nie mieści się ona w żadnej znanej definicji.

To jest kobiecość XXI wieku.

Nie perfekcyjna.

Nie zaprogramowana.

Prawdziwa. Autentyczna.

Świat długo uczył kobiety jak biec szybciej. Teraz czas by nauczyły się czegoś znacznie trudniejszego: jak biec wolniej, jak wybierać to co ważne, jak odzyskiwać siebie kawałek po kawałku. Bo prawdziwa siła nie rodzi się w biegu. Rodzi się w prawdziwym zatrzymaniu.

Każdej z Nas życzę chwili zatrzymania, w której zadacie sobie pytanie:
co ja właściwie teraz czuję, czego teraz potrzebuję, czego najbardziej pragnę, kiedy czuję, że jestem przy sobie i działam w zgodzie ze sobą?

    Z czułością Justyna Gajewska Certyfikowany Trener Mentalny Executive Coach Mentor Liderów  
  1. Raport NFZ o zdrowiu – Depresja
  2. Raport The Presja 2024
  3. Raport UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl pt. „Polacy na granicy wypalenia zawodowego”
  4. Vigod, S. N., & Rochon, P. A. (2020). The impact of gender discrimination on a woman’s mental health. The Lancet / eClinicalMedicine.
  5. Thibaut, F. (2025). Recent progress in women’s mental health research and future priorities. European Psychiatry, Cambridge University Press.
  6. Purvanova, R. K., & Muros, J. P. (2010). Gender differences in burnout: A meta-analysis. Journal of Vocational Behavior.
  7. Canazei, M., et al. (2018). Gender Differences in Different Dimensions of Common Burnout Symptoms in a Group of Clinical Burnout Patients.

Justyna Gajewska – jestem Certyfikowanym Trenerem Mentalnym, Executive Coachem i Mentorem Liderów. Od ponad dwóch dekad pracuję z ludźmi, którzy chcą żyć i działać z większą świadomością, odwagą i lekkością, nie dlatego, że „powinni”, ale dlatego, że wreszcie chcą wybrać siebie.

Moje doświadczenie zawodowe to lata pracy na najwyższych stanowiskach w działach HR, rozwojowych, prowadzenie dużych zespołów, współtworzenie strategii organizacji i wspieranie liderów w momentach, które wymagały odwagi, odpowiedzialności i jasności. To właśnie tam zobaczyłam, jak ogromny wpływ na nasze decyzje, relacje i poczucie sprawczości ma to, co dzieje się w naszej głowie.

Dziś wspieram kobiety, menedżerów i sportowców, którzy chcą odzyskać wpływ na swoje życie, wzmocnić pewność siebie i działać w zgodzie ze sobą, bez presji, bez perfekcjonizmu, bez udowadniania czegokolwiek komukolwiek. Pomagam im zobaczyć to, czego sami często już nie widzą: ich siłę, kompetencje, intuicję i gotowość do zmiany.

Łączę wiedzę z zakresu prawa, HR, psychologii organizacji i treningu mentalnego, tworząc procesy, które są jednocześnie konkretne, głębokie i skuteczne. Pracuję tak, aby każdy, kto do mnie trafia, mógł poczuć, że ma prawo żyć po swojemu, z odwagą, spokojem i pełną sprawczością.

Jeśli czujesz, że to jest moment, aby zrobić krok w stronę siebie, zapraszam do kontaktu. Towarzyszę ludziom, którzy są gotowi na zmianę i chcą ją przeżyć świadomie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

bannery-www-336x280_2

Related articles

Małgorzata Socha ambasadorką marki Blaupunkt

2N-Everpol Sp. z o.o., oficjalny dystrybutor marki Blaupunkt w Polsce i Europie Wschodniej, z dumą ogłasza nawiązanie współpracy...

Kiedy firma traci impet – jak rozpoznać problem i skutecznie przeprowadzić transformację?

Wiele firm osiąga moment, w którym – mimo dobrego produktu, stabilnej bazy klientów i pozornie sprawnych działań operacyjnych...

Słowa, które ranią. Już 13 maja premiera książki Ilony Adamskiej „Hejt bez filtra”

Już 13 maja odbędzie się wydarzenie, które ma szansę stać się jednym z ważniejszych głosów w debacie o...

Katarzyna Cichopek: Biznes w zgodzie z naturą. Marka Harmony jako odpowiedź na świadome wybory konsumentów

Rozpoznawalna prezenterka i aktorka, Katarzyna Cichopek, konsekwentnie rozwija swoją działalność biznesową, wprowadzając na rynek markę Harmony – projekt...