Każda twarz to inna historia. Rozmowa z dr Marleną Majkut- Sobechowicz, dermatolożką i trenerką mentalną

Date:

Share post:

Piękno to nie tylko zdrowa skóra, ale również wewnętrzna harmonia – przekonuje dr Marlena Majkut- Sobechowicz, założycielka Kliniki „Doktor Marlena”. W rozmowie z Iloną Adamską opowiada o idei holistycznego leczenia, o łączeniu dermatologii i medycyny estetycznej z treningiem mentalnym, o trendach smart aging i longevity, a także o sile empatii w pracy z pacjentami. To wywiad nie tylko o medycynie, ale także o człowieczeństwie, uważności i sile dobrego słowa.

Pani Marleno, jest Pani lekarzem z serca i powołania, a jednocześnie trenerką mentalną. Jak zrodziła się idea połączenia dermatologii, medycyny estetycznej i pracy z umysłem w jednym miejscu – w klinice „Doktor Marlena”?

Wszystkie te dziedziny – dermatologia, medycyna estetyczna oraz praca z umysłem, czyli psychologia, psychiatria czy trening mentalny – od zawsze były bliskie mojemu sercu i kobiecej duszy. Jestem osobą empatyczną, bardzo wrażliwą. Sama w życiu przeszłam wiele trudnych doświadczeń i wiem, jak ważne jest wsparcie od wewnątrz.

Przez 15 lat praktyki, zarówno w pracy szpitalnej na Oddziale Dermatologii, jak i w sektorze prywatnym, zauważyłam, jak wielu pacjentów boryka się nie tylko z problemami skórnymi, lecz także z wewnętrznymi blokadami i kompleksami. Często niepotrzebnymi. Uświadomiłam sobie, że nie wystarczy jedynie poprawić wyglądu czy wyleczyć choroby, bo blizna czy rana często pozostaje wewnątrz duszy, głęboko w sercu i umyśle.

Dlatego tak ważne jest holistyczne zaopiekowanie się człowiekiem. W swojej praktyce kieruję się zasadą: „leczę skórę, złe samopoczucie i kompleksy” – takie słowa widnieją na drzwiach mojej Kliniki. Chcę nie tylko usuwać defekty skórne, ale również wspierać psychicznie pacjentów, wzmacniać ich pewność siebie i akceptację, przekazywać pozytywną energię. Leczyć nie tylko to, co na powierzchni, ale też wnętrze. To moja misja.

Podkreśla Pani, że piękno zewnętrzne zaczyna się od spokoju wewnętrznego. Jakie znaczenie ma holistyczne podejście w leczeniu skóry i poprawie samopoczucia kobiet?

To, jak wyglądamy, w ogromnej mierze zależy od tego, jak się ze sobą czujemy. Jestem głęboko przekonana, że poprawa nastroju, wzrost pewności siebie, praca nad zdrowiem psychicznym i duchowym bardzo mocno wpływają na nasz wygląd i to, jak odbierają nas inni.

Często osoby, które obiektywnie nie wpisują się w kanon „idealnego piękna”, emanują urokiem i są lepiej oceniane przez otoczenie. Sekret tkwi w tym, że dobrze czują się we własnej skórze i żyją w harmonii ze sobą.

Z drugiej strony – nawet minimalna poprawa wyglądu pozytywnie oddziałuje na psychikę, samoocenę i pewność siebie. Dlatego w mojej praktyce łączę wsparcie mentalne z leczeniem dermatologicznym oraz zabiegami estetycznymi. Tylko w takim podejściu można uzyskać trwały efekt – zdrową skórę i szczęśliwego człowieka.

Coraz więcej kobiet zmaga się nie tylko z problemami skórnymi, ale i z niską samooceną. Jak wygląda proces wspierania pacjentek w odzyskiwaniu pewności siebie w Pani klinice?

Jako lekarka i trenerka mentalna szybko dostrzegam osoby potrzebujące wsparcia wewnętrznego. Niekiedy mam poczucie, że cokolwiek zrobię od strony medycznej, nie osiągnę pożądanego efektu, bo źródło problemu tkwi głębiej.

Podczas konsultacji staram się uświadamiać pacjentom, jakie mogą być podłoża ich trudności. Czasem już sama rozmowa okazuje się wystarczająca, innym razem proponuję dłuższy trening mentalny z naszą specjalistką, panią Agnieszką.

Każdy pacjent przechodzi dokładny wywiad – zarówno medyczny, jak i dotyczący samopoczucia. Łączę klasyczną dermatologię z medycyną estetyczną i kosmetologią, a plan leczenia bywa poszerzony o sesje treningu mentalnego. Niesamowite efekty osiągamy wtedy, gdy jednocześnie dbamy o ciało i o psychikę.

Trening mentalny pomaga pacjentom przepracować emocje, uwolnić stres, zrozumieć siebie. To dodaje im skrzydeł. Dzięki wspólnej pracy całego zespołu osiągamy nie tylko poprawę wyglądu, ale i jakości życia. Pacjenci stają się bardziej pewni siebie, szczęśliwsi, a ich przemiana jest głęboka i autentyczna.

Smart aging, longevity to pojęcia, które coraz śmielej wkraczają do świata medycyny estetycznej. Jakie praktyczne rozwiązania oferuje Pani pacjentkom, które chcą starzeć się pięknie, świadomie i zdrowo?

Bardzo się cieszę, że świadomość smart aging i longevity rośnie w Polsce. Dla mnie od zawsze medycyna estetyczna nie była jedynie sposobem na poprawę wyglądu czy powiększenie ust, lecz mądrym procesem starzenia się skóry.

Jako dermatolog stawiam na zdrowie skóry. Każdy zabieg, który proponuję, dobieram indywidualnie – tak, by skóra jak najdłużej pozostała zdrowa, napięta i pozbawiona niepotrzebnych zmian. Wszystkie preparaty i urządzenia, z których korzystamy w Klinice, są najwyższej jakości, sprawdzone i bezpieczne. Dobieram je tak, jakbym dobierała je dla siebie.

Trend longevity, czyli nauka o długowieczności, jest mi bardzo bliski. Nie chodzi o to, by żyć jak najdłużej w sposób sztuczny, lecz by jak najdłużej zachować dobrą formę, zdrowie i energię. Prowadzę konsultacje, które pomagają pacjentom wykryć niedobory, dobrać odpowiednią suplementację, dietę i wskazać produkty, które mogą szkodzić ze względu na choroby, nietolerancje czy profil genetyczny.

Już 15 lat temu ukończyłam szkołę podyplomową z zakresu medycyny longevity – suplementacji, wyrównywania niedoborów odżywczych i hormonalnych – i od tamtej pory z powodzeniem stosuję tę wiedzę w praktyce.

Ogromną wagę przywiązuję również do sfery mentalnej. Możemy dbać o ciało, ale jeśli nasza psychika szwankuje, nie osiągniemy pełnego efektu. Dlatego w Klinice prowadzimy sesje rozwojowe, trening mentalny i coaching. Nasza specjalistka, pani Agnieszka, nazywa siebie „mikserką metod” i rzeczywiście – dzięki jej pasji do ludzi i psychologii pacjenci robią ogromne postępy, zarówno w sferze osobistej, jak i zawodowej.

Czym wyróżnia się Klinika „Doktor Marlena” na tle innych miejsc oferujących zabiegi estetyczne i dermatologiczne? Co sprawia, że kobiety czują się tam zaopiekowane na wielu poziomach?

Tworząc swoją Klinikę, pragnęłam połączyć najwyższą jakość usług z ciepłą, przyjazną atmosferą. Myślę, że udało mi się to osiągnąć – a codziennie pracuję nad tym, by miejsce to rozwijało się z myślą o pacjentach.

Pacjentki często mówią, że nie chcą opuszczać naszej Kliniki, że spędzają w niej więcej czasu, niż planowały. Przychodzą na kawę, dzielą się opiniami, piszą wzruszające słowa. Często powtarzają, że samo przebywanie u nas jest odpoczynkiem, pomimo czasem bolesnych procedur. Te opinie są dla mnie bezcenne i utwierdzają mnie, że moja praca ma sens.

Przed założeniem Kliniki pracowałam w wielu prestiżowych miejscach, ale brakowało mi tam ciepła i prawdziwego kontaktu z pacjentem. Atmosfera była sztywna, a czas – mocno ograniczony. Dlatego stworzyłam Klinikę, do której sama chciałabym trafić – profesjonalną, ale też serdeczną, z partnerskimi relacjami na linii lekarz–pacjent.

Mój zespół tworzą dermatolożki, kosmetolożki i trenerki mentalne. Według mojej wiedzy to pierwsze miejsce w Polsce, które łączy takie specjalizacje i podejście do medycyny estetycznej i dermatologii. Dzięki temu realnie poprawiamy jakość życia naszych pacjentów – zarówno poprzez leczenie chorób skóry, włosów i paznokci, jak i eliminowanie kompleksów oraz wspieranie zdrowia psychicznego.

Dlaczego zdecydowała się Pani na zdobycie kompetencji trenera mentalnego i jak ta wiedza zmieniła sposób, w jaki rozmawia Pani z pacjentami o ich potrzebach i kompleksach?

Od zawsze ciekawiła mnie psychologia, psychiatria i rozwój duchowy człowieka. Wiem z własnego doświadczenia, jak głęboko można być zranionym i jak ciężkie bywa życie pomimo uśmiechu na twarzy.

Studia podyplomowe z zakresu treningu mentalnego były dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Umożliwiły mi ogromny skok w rozwoju osobistym – przepracowałam wiele własnych ograniczeń i zobaczyłam, jak potężne narzędzie stanowi trening mentalny.

To doświadczenie ma bezpośrednie przełożenie na moją pracę z pacjentami. Zawsze byłam empatyczna i wrażliwa, ale teraz mam także konkretne narzędzia do wsparcia innych. Trening mentalny uświadomił mi, jak wiele możemy zmienić w swoim życiu, pracując nad wnętrzem.

Widzę, jak moi pacjenci rozwijają się, jak radzą sobie z trudnościami, jak zaczynają emanować spokojem i radością. Dla mnie to największa nagroda – widzieć ich szczęśliwych, zdrowych i pogodnych.

W jakim kierunku, według Pani, zmierza nowoczesna medycyna estetyczna i dermatologia? Czy w przyszłości jeszcze mocniej zwiąże się z psychologią i rozwojem osobistym?

Jestem przekonana, że to nieuniknione i bardzo potrzebne. Coraz więcej osób zmaga się z trudnościami mentalnymi, nawet jeśli są zdrowi fizycznie. Szybkie tempo życia, przebodźcowanie i kryzysy w relacjach wpływają na psychikę, a skóra – będąc zwierciadłem organizmu – od razu to pokazuje.

Stres i zaburzenia psychiczne bardzo silnie oddziałują na skórę i włosy. Mogą wywoływać lub nasilać choroby, takie jak trądzik, łysienie, atopowe zapalenie skóry czy łuszczyca. Jako dermatolodzy często jesteśmy detektywami – widzimy zmiany na skórze, ale wiemy, że przyczyna tkwi głębiej.

Bywa też, że pacjenci korzystający z zabiegów estetycznych zatracają granicę naturalności. Chcą ciągle coś poprawiać, dążąc do wyimaginowanego ideału. W takich sytuacjach mówię „stop” i tłumaczę, ale czasem potrzebna jest szersza pomoc – i właśnie tu z pomocą przychodzi trening mentalny.

Prywatnie jest Pani żoną i mamą dwóch córek. Jak udaje się Pani łączyć życie rodzinne z intensywną działalnością zawodową i prowadzeniem własnej kliniki? Skąd czerpie Pani siłę i inspiracje?

Od zawsze miałam głowę pełną pomysłów i wizji. Kocham ludzi, ich historie i możliwość pomagania innym – to mnie napędza. Dzięki temu stworzyłam Klinikę, o której marzyłam. Rozwój zawodowy sprawia, że jestem też lepszą mamą i inspiracją dla moich córek.

One są moim największym szczęściem, wsparciem i radością. Nikt nie rozumie mnie tak jak one. Ta niewidzialna więź mama–córka jest dla mnie bezcenna.

Fakt, że jestem nie tylko lekarką, ale też żoną i mamą z codziennymi obowiązkami, sprawia, że jeszcze lepiej rozumiem moich pacjentów.

Chciałabym zakończyć ten wywiad przesłaniem: bądźmy dla siebie dobrzy. Nigdy nie wiemy, co ktoś właśnie przeżywa, z czym się zmaga. Czasem uśmiech, dobre słowo czy drobna pomoc mogą być dla tej osoby najważniejszym doświadczeniem dnia, miesiąca, a nawet roku.

Moim mottem, które widnieje na ścianie w Klinice, są słowa: „Każda twarz to inna historia. Opowiedz mi swoją”. Każdy pacjent wnosi do mojego życia nową wartość. Staram się dawać jak najwięcej – wiedzy, zaangażowania, wsparcia – ale równie wiele otrzymuję w zamian: zaufanie, wdzięczność, uśmiechy i historie.

To jest mój największy skarb. Wierzę, że kiedyś napiszę o tym książkę. Ludzie są moją siłą i inspiracją. A jako osoba wierząca wiem, że źródłem tej siły jest także modlitwa i obecność Boga w moim życiu – moje światło w najciemniejszy dzień.

Rozmawiała: Ilona Adamska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

bannery-www-336x280_2

Related articles

Katarzyna Uszok – Adamczyk: O architekturze, odpowiedzialnym przywództwie i odwadze, by w odpowiednim momencie sięgnąć po własne marzenia

Katarzyna Uszok-Adamczyk od ponad dwudziestu lat konsekwentnie buduje własną pracownię architektoniczną, opierając ją na odpowiedzialności, przewidywalności i dojrzałym...

Syndrom oszustki wśród Polek – niewidzialna bariera rozwoju osobistego i zawodowego

Syndrom oszustki (ang. impostor syndrome) to zjawisko psychologiczne polegające na chronicznym poczuciu nieadekwatności własnych kompetencji, umniejszaniu osiągnięć oraz...

Jak codziennie wzmacniać swoją pewność siebie w biznesie?

Pewność siebie w biznesie nie jest cechą wrodzoną ani stałą. To kompetencja, którą można – i warto –...

Wypalenie zawodowe staje się powszechnym problemem. Przewlekły stres niszczy psychikę i cały organizm

Przewlekły stres to codzienność wielu pracowników w Polsce, a w skrajnych przypadkach może skutkować wypaleniem zawodowym. Podwyższony poziom hormonu stresu...