Katarzyna Uszok – Adamczyk: O architekturze, odpowiedzialnym przywództwie i odwadze, by w odpowiednim momencie sięgnąć po własne marzenia

Date:

Share post:

Katarzyna Uszok-Adamczyk od ponad dwudziestu lat konsekwentnie buduje własną pracownię architektoniczną, opierając ją na odpowiedzialności, przewidywalności i dojrzałym zarządzaniu procesem. Architekturę traktuje nie jako efektowną formę, lecz jako długoterminowe zobowiązanie wobec użytkowników, inwestorów i otoczenia. W rozmowie z Iloną Adamską opowiada o znaczeniu wczesnych decyzji, stabilnym prowadzeniu biznesu w branży kreatywnej, kobiecym modelu pracy zespołowej oraz o motorsporcie — pasji, która po latach oczekiwania stała się naturalnym dopełnieniem życia zawodowego, a nie jego przeciwieństwem.

Już jako dziesięcioletnia dziewczynka wiedziałaś, że architektura będzie Twoją drogą zawodową. Jak dziś oceniasz znaczenie tak wczesnej decyzji w kontekście budowania długofalowej kariery i własnej pracowni?

Dziś widzę, że ta wczesna decyzja była czymś więcej niż dziecięcym marzeniem — była kompasem. Kiedy ma się dziesięć lat, nie planuje się strategii na dwadzieścia lat prowadzenia firmy ani nie analizuje rynku, ale można mieć w sobie bardzo czyste przeczucie: „to jest moje miejsce”. Ja je miałam.

A zaczęło się bardzo konkretnie. Moja mama prowadziła wówczas agencję reklamową i była odpowiedzialna za powstanie pierwszego w Katowicach salonu komputerowego — projektu nowatorskiego jak na tamte czasy. Do tego procesu zatrudniała dwie panie architekt. Jako dziecko przyglądałam się z fascynacją, jak coś, co najpierw powstaje na kartce papieru, zamienia się w realną przestrzeń. Jak linie i plany przeradzają się w ściany, światło i miejsca, w których zaczynają funkcjonować ludzie. To było niemal magiczne doświadczenie. I wtedy bardzo jasno pomyślałam: „ja też chcę tak potrafić”.

To przeczucie ułożyło mi później drogę krok po kroku. Wybrałam liceum pod kątem studiów. Konsekwentnie przygotowywałam się do egzaminów. Uczyłam się cierpliwości, bo architektura jest zawodem, w którym na efekty czeka się długo. Ta decyzja nauczyła mnie myślenia długodystansowego.

Czy była gwarancją sukcesu? Nie. Ale była ogromnym ułatwieniem — bo kiedy pojawiały się trudności, nie musiałam codziennie pytać siebie, czy to ma sens. Wiedziałam. I to wewnętrzne przekonanie stało się fundamentem długofalowości.

Konsekwencja i determinacja pojawiają się w Twojej historii bardzo wyraźnie – od edukacji po prowadzenie firmy przez ponad 20 lat. Jakie cechy charakteru uważasz dziś za kluczowe w utrzymaniu stabilnego, dojrzałego biznesu w branży kreatywnej?

Pierwsza cecha to odpowiedzialność — rozumiana nie jako ciężar, lecz jako standard. W branży kreatywnej łatwo ulec pokusie efektownych wizji. Tymczasem dojrzały biznes powstaje wtedy, gdy potrafi się dowieźć efekty: w terminie, w budżecie i w zgodzie z interesem inwestora.

Druga cecha to konsekwencja w decyzjach i umiejętność skupienia się na tym, co rzeczywiście prowadzi do celu. W mojej pracy czasem trzeba świadomie rezygnować z rozwiązań, które robią dobre pierwsze wrażenie, ale w długiej perspektywie nie służą projektowi. Dojrzałość biznesowa polega na umiejętności rozpoznania tego momentu.

Trzecia cecha to odporność psychiczna — zdolność utrzymania kierunku mimo zmienności rynku, przepisów i warunków. Czwarta to dojrzała komunikacja, czyli umiejętność tłumaczenia decyzji projektowych językiem wartości, funkcji i odpowiedzialności. I wreszcie umiejętność budowania zespołu — bo stabilna pracownia to środowisko, w którym kompetentni ludzie chcą brać odpowiedzialność i rozwijać się razem z firmą.

Prowadzisz pracownię architektoniczną nieprzerwanie od dwóch dekad, realizując projekty głównie dla klientów instytucjonalnych i biznesowych. Jak zmieniały się oczekiwania rynku na przestrzeni lat i jak Twoja firma odpowiadała na te zmiany?

Największa zmiana to tempo i kompleksowość. Kiedyś inwestor oczekiwał przede wszystkim dobrego projektu i poprawnej dokumentacji. Dziś oczekuje procesu: przewidywania ryzyk, koordynacji i prowadzenia projektu z pełnym zrozumieniem kosztów, terminów i konsekwencji decyzji.

Rynek stał się też bardziej świadomy. Rośnie znaczenie funkcjonalności, doświadczenia użytkownika, efektywności energetycznej, jakości materiałów i wpływu inwestycji na otoczenie. Coraz częściej pojawia się również temat ESG — czyli kryteriów środowiskowych, społecznych i ładu zarządczego, według których ocenia się odpowiedzialność inwestycji: jej wpływ na środowisko, ludzi i sposób prowadzenia procesu decyzyjnego. Architektura przestała być jedynie opakowaniem — stała się elementem strategii biznesowej i wizerunkowej.

Odpowiadamy na te zmiany jakością i porządkiem procesu. Projekty instytucjonalne i biznesowe to złożone organizmy, dlatego kluczowe są doświadczenie, struktura pracy i ludzie, którzy prowadzą proces konsekwentnie. Równie istotna pozostaje relacja — rozumiana jako partnerska współpraca oparta na przewidywalności, odpowiedzialności i długofalowym zaufaniu.

Świadomie budowałaś zespół w dużej mierze oparty na kobietach. Jakie doświadczenia potwierdziły Ci, że kobiety doskonale sprawdzają się w roli architektek i liderek projektów?

Od początku prowadzenia pracowni bardzo świadomie budowałam zespół oparty na kobietach. To nie była decyzja przypadkowa. Z czasem coraz wyraźniej widziałam, jakie kompetencje są kluczowe w prowadzeniu złożonych procesów projektowych — i właśnie w takich zespołach najłatwiej było mi osiągać oczekiwaną jakość.

Z mojego doświadczenia kobiety są niezwykle zaangażowane, dokładne i rzetelne. Potrafią trzymać w głowie wiele wątków jednocześnie, pilnować detali, terminów i jakości, a przy tym prowadzić bardzo dobrą komunikację z branżystami i inwestorem. Często — również dzięki doświadczeniom macierzyństwa — mają wysokie kompetencje organizacyjne i dużą odpowiedzialność za powierzony im proces.

W efekcie przez lata naturalnie wykształcił się u mnie model pracy, w którym zespoły projektowe oparte na kobietach funkcjonują stabilnie, przewidywalnie i bardzo skutecznie. Nie jest to kwestia idei — to rezultat konsekwentnie budowanego doświadczenia.

Architektura to wymagająca profesja, a prowadzenie własnej pracowni oznacza też rolę przedsiębiorczyni i menedżerki. Jak godzisz twórczą wrażliwość z twardymi realiami prowadzenia biznesu?

Dla mnie architektura od zawsze była przestrzenią spotkania twórczości z odpowiedzialnością — ale rozumianą bardzo konkretnie i użytkowo. Projektowanie nie zaczyna się od formy, lecz od funkcji, ergonomii i realnych potrzeb użytkownika.

Budynki i przestrzenie nie powstają na chwilę. Mają służyć przez lata, a często przez dekady. Dlatego kluczowe jest dla mnie myślenie długoterminowe: jak obiekt będzie się starzał, jak łatwo będzie go adaptować do zmieniających się potrzeb i czy pozostawi użytkownikom przestrzeń do rozwoju, a nie stanie się dla nich ograniczeniem.

Oczywiście wygląd i jakość estetyczna mają znaczenie. Architektura jest także językiem wizualnym i emocjonalnym. Ale forma nigdy nie powinna dominować nad funkcją ani ignorować kontekstu, skali i otoczenia. Dojrzałość architektoniczna polega dla mnie na uważności i umiejętności powściągliwości — na prowadzeniu dialogu z miejscem i ludźmi, a nie na próbie zdominowania przestrzeni.

W tym sensie realia biznesowe, budżety, harmonogramy i proces budowlany nie są ograniczeniem dla twórczości, lecz jej naturalnym filtrem. Pozwalają sprawdzić, które pomysły mają sens w długiej perspektywie i prowadzą do trwałej, funkcjonalnej architektury.

Motorsport to Twoja pasja obecna od lat, choć długo odkładana na później. Co sprawiło, że właśnie teraz zdecydowałaś się zrobić coś wyłącznie dla siebie i wystartować w rajdach?

Przyszedł moment, w którym zrozumiałam, że nie chcę już odkładać siebie. Nie dlatego, że nagle zrobiło się łatwiej. Ale dlatego, że po latach intensywnego życia zawodowego i rodzinnego pojawiła się we mnie bardzo spokojna myśl: jeśli nie teraz, to kiedy?

Rajdy były obecne w moim życiu od młodości — najpierw jako fascynacja, potem jako świat, który obserwowałam z bliska. Przez długie lata inne sprawy wymagały jednak pełnej obecności: budowanie firmy, odpowiedzialność za projekty, codzienność. To była pauza, nie rezygnacja.

Momentem przełomowym był Rajd Rzeszowski. Zobaczyłam wtedy Trabanta na rampie startowej w Millenium Hall — miejscu, które znałam doskonale, bo zawodowo pracowałam przy tym obiekcie. Stałam w przestrzeni, która po części powstała z moich rysunków, i patrzyłam na świat rajdów, który przez lata był obok mojego życia. Dwa moje światy spotkały się w jednym kadrze.

Co ciekawe, nie przyciągnęły mnie najszybsze, najmocniejsze samochody. To był Trabant — mały, niepozorny, ale z ogromnym charakterem. Samochód, który nie walczy o rekordy prędkości, tylko jedzie z radością, sercem i autentycznością. I wtedy pomyślałam, że to dokładnie moja historia.

Rajdy to nie wyścigi na torze. To zamknięte odcinki zwykłych dróg, po których jedzie się z pilotem, opierając się na zaufaniu, koncentracji i współpracy. A rajdy historyczne mają w sobie dodatkowy wymiar — szacunek do czasu, technologii i historii. Jedzie się samochodem sprzed kilkudziesięciu lat, który wymaga uważności i pokory.

Nie było wielkich deklaracji. Była spokojna decyzja: zrobię to. Kupiłam Trabanta, zrobiłam licencję, wybrałam pilota i wystartowałam. Rajdy nie są dla mnie ucieczką od życia — są jego dopełnieniem.

Czy doświadczenie startów w rajdach wpłynęło na Twoje podejście do życia zawodowego i decyzji biznesowych?

Zdecydowanie tak. Rajdy wzmocniły we mnie kilka kompetencji, które bardzo wyraźnie przekładają się na codzienną pracę zawodową.

Przede wszystkim nauczyły mnie jeszcze lepszej organizacji czasu. Start w rajdzie to nie są wyłącznie dwa czy trzy dni samej rywalizacji, ale tygodnie przygotowań: logistyka, serwis, harmonogramy, formalności. To wymaga bardzo precyzyjnego planowania kalendarza i zarządzania energią.

Rajdy wzmocniły też moją umiejętność podejmowania decyzji i zachowania spokoju w sytuacjach nieprzewidzianych. W motosporcie nie ma komfortu odkładania tematów — reagujesz tu i teraz. To podejście świetnie przekłada się na biznes.

Ale najważniejsza zmiana dotyczy zespołu. Dzięki rajdom jeszcze mocniej zobaczyłam, jak ogromne znaczenie ma zaufanie do ludzi i oddawanie odpowiedzialności. Mogę wyjechać na rajd i być w pełni oddana zawodom, bo wiem, że pracownia funkcjonuje sprawnie także beze mnie. Projekty są prowadzone profesjonalnie, a zespół jest samodzielny i zaangażowany. To daje ogromny komfort i poczucie dobrze zbudowanego przywództwa.

Jaką radę dałabyś kobietom przedsiębiorczym, które wciąż odkładają swoje marzenia „na później”?

Powiedziałabym, że „później” bardzo często nigdy nie nadchodzi — ale jednocześnie, że marzeń nie warto forsować za wszelką cenę. Są momenty w życiu, kiedy inne sprawy naturalnie wymagają naszej pełnej obecności i odpowiedzialności. I to nie jest porażka ani rezygnacja — to dojrzałość.

Nie namawiam do rewolucji. Namawiam do uważności. Do rozpoznania, na jakim etapie życia się jest i jakie są realne możliwości w danym momencie. Czasem pierwszym krokiem jest drobna decyzja: umówienie spotkania, zapisanie się na kurs, wypowiedzenie na głos zdania „to jest dla mnie ważne”. A czasem tym krokiem jest cierpliwe poczekanie na właściwy moment.

Marzenia spełniają się rzadko wtedy, gdy próbujemy je wcisnąć w życie na siłę. Znacznie częściej spełniają się wtedy, gdy potrafimy je mądrze dostosować do realiów. Ja sama nosiłam w sobie marzenie o rajdach w zupełnie innej skali, ale zamiast z niego rezygnować, przeskalowałam je do realnego, wykonalnego planu. I to okazało się najlepszą decyzją.

Radość, energia i poczucie sensu, które z tego płyną, są ogromne — i bardzo często wracają do nas także w pracy i w codziennym życiu. A gotowość? Ona naprawdę przychodzi w drodze. Najlepszy moment na start to ten, w którym czujemy jednocześnie ekscytację i lekki niepokój, ale mamy też poczucie, że to jest dobry moment dla nas i dla ludzi wokół.

Rozmawiała: Ilona Adamska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

bannery-www-336x280_2

Related articles

Marketing i sztuczna inteligencja. Dlaczego technologia potrzebuje strategii i odpowiedzialności człowieka?

Sztuczna inteligencja w ciągu ostatnich lat stała się jednym z najczęściej omawianych tematów w świecie marketingu. Narzędzia oparte...

Kobiety aktywne w biznesie i życiu publicznym. Polska wśród liderów UE pod względem ich udziału w zarządzaniu

Kobiety odgrywają coraz większą rolę w polskiej gospodarce. Rosnąca liczba prowadzonych przez nie firm, większa obecność w zarządzaniu oraz aktywność w życiu publicznym sprawiają,...

Co byś zrobił(a), gdybyś się nie bał(a)? Jedno pytanie, które zmienia mindset lidera

Na zewnątrz wszystko wygląda profesjonalnie. Decyzje podejmowane są bez mrugnięcia okiem i komunikowane spokojnym tonem. Doprecyzowane do najmniejszego szczegółu...

Konferencja „Bezpieczna szkoła. Zrozumieć, chronić, reagować” – ważna rozmowa o bezpieczeństwie uczniów i roli współpracy szkoły z rodzicami

W dniach 11–12 marca 2026 roku w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie odbyła się ogólnopolska konferencja pt. „Bezpieczna...