Życie z narcyzem jest wyzwaniem. Szczególnie wtedy, gdy mówimy o relacji rodzinnej, o dziecku, które dorasta, wchodzi w dorosłość i niesie ze sobą sposób funkcjonowania trudny zarówno dla niego samego, jak i dla najbliższych.
Kochasz, bo to Twoje dziecko. Próbujesz rozumieć, wybaczać, dawać kolejne szanse. Czasem także usiłujesz zmieniać siebie – stać się silniejszą, odporniejszą, mniej reaktywną – z nadzieją, że wtedy codzienność stanie się lżejsza. To naturalne. To ludzka próba ratowania więzi.
Funkcjonowanie z osobą przejawiającą cechy narcystyczne bywa jednak emocjonalnie wyczerpujące. To relacja pełna skrajności, od momentów bliskości i nadziei po chwile dystansu, chłodu i niezrozumienia. Prawdziwy emocjonalny rollercoaster.
Z zewnątrz narcyz często jawi się jako osoba silna, pewna siebie, niezależna. Te cechy bywają podziwiane. W rzeczywistości jednak są one często strategią ochronną, sposobem radzenia sobie z wewnętrzną kruchością, lękiem przed odrzuceniem i poczuciem braku wystarczalności.
Narcyz bardzo intensywnie koncentruje się na sobie: na swoich potrzebach, ambicjach, emocjach i własnej wizji świata. W relacjach rodzinnych bliscy mogą stać się niekiedy odbiorcami jego napięć i frustracji. To nie zawsze jest świadome działanie przeciwko komuś, częściej to brak umiejętności regulowania własnych emocji w bezpieczny sposób.
To boli. I z czasem może prowadzić do oddalenia, wycofania i utraty poczucia bliskości.
Osoba narcystyczna często rozumie intelektualnie, że jej słowa ranią. Wie, co się dzieje na poziomie faktów. Jednak emocjonalnie nie przeżywa tego w taki sposób, jak inni. Cudzy ból nie wywołuje w niej naturalnego impulsu zatrzymania się, bo musiałaby wtedy skonfrontować się z własną bezradnością i wstydem.
Stąd rzuca często tak dobrze znane zdania: „Przesadzasz”, „Jesteś zbyt wrażliwa(-y)”, „To twoja wina”. Nawet gdy pojawia się „przepraszam”, często nie idzie za nim realna zmiana zachowania. Odpowiedzialność bywa przenoszona na okoliczności, innych ludzi lub ich emocje. To kolejny sposób ochrony własnego ego, nie złośliwość, lecz mechanizm obronny.
Dla bliskich oznacza to życie w ciągłym napięciu. Chodzenie na palcach. Poczucie winy, wstyd, bezsilność. Czasem także zwątpienie w siebie.
I tu pojawia się miejsce na motywację zamiast hejtu. Twoje emocje są prawdziwe. Twój ból jest realny. I to, że kochasz osobę narcystyczną, nie oznacza, że masz rezygnować z siebie.
Stawianie granic nie jest aktem odrzucenia. Jest aktem szacunku do siebie i do relacji. Mówienie o tym, co rani, nazywanie uczuć, ochrona własnej przestrzeni to nie atak. To dojrzałość.
Narcyz często wie, gdzie uderzyć słowem. Ale to Ty decydujesz, co przyjmujesz, a co nie jest Twoje. Słowa mają moc, mogą ranić, ale mogą też przestać definiować Twoją wartość.
Dlatego najważniejsze przesłanie brzmi: zaopiekuj się sobą. Bez agresji. Bez nienawiści. Bez umniejszania kogokolwiek. Bo Ty jesteś tak samo ważna jak Twój narcystyczny domownik. Nie hejtujesz – motywujesz także siebie do życia w prawdzie, z granicami i z szacunkiem.

Katarzyna Lubowiecka
Certyfikowana trenerka mentalna, autorka programu efektywnego uczenia się według metodologii Master Edu dla dzieci, młodzieży, dorosłych, w tym seniorów. Współautorka Mental Edu, programu mentalnego wsparcia dzieci, młodzieży i dorosłych. Współwłaścicielka placówki edukacyjnej Master Edu oraz trenerka LifePlan Academy Fundacji Marka Kamińskiego. Aktywna trenerka w ramach projektu Fundacji JBB Trenerzy Mentalni Charytatywnie. Konsultantka psychologii pozytywnej, doradca zawodowy, mediator ze specjalizacją rodzinną i cywilną.
***
Tekst pochodzi z książki Hejt bez filtra, która dostępna jest na stronie ikmag.pl/sklep.



