Jednym z najpotężniejszych narzędzi w budowaniu marki osobistej – szczególnie tej autentycznej, prawdziwej, emocjonalnej i zapadającej w pamięć – jest storytelling. To nic innego, jak opowiadanie historii. Ale nie byle jakich historii. Chodzi o takie, które poruszają, wzbudzają emocje, zostają z odbiorcą na długo po zakończeniu lektury, spotkania czy prezentacji.
Storytelling działa, bo my – ludzie – jesteśmy zaprogramowani na słuchanie opowieści. Od zarania dziejów uczymy się przez historie. To one kształtowały nasze wartości, przekazywały wiedzę, uczyły życia. W świecie przeładowanym bodźcami, algorytmami i suchą komunikacją – to właśnie emocjonalna opowieść staje się mostem między marką a odbiorcą.
Co to jest storytelling?
W najprostszym ujęciu storytelling to sposób komunikacji, w którym przekaz budujemy za pomocą opowieści – z wyrazistym bohaterem, konfliktem, emocjami i przemianą. Nie chodzi o suche fakty czy liczby. Chodzi o doświadczenie, z którym słuchacz (czytelnik, widz, klient) może się utożsamić. O prawdę, która dotyka serca, nie tylko rozumu.
Storytelling nie sprzedaje produktu – sprzedaje sens. Nie pokazuje marki – pokazuje wartości. Nie mówi o korzyściach – pokazuje przemianę, do jakiej dochodzi klient czy uczestnik dzięki naszej pracy.
Storytelling w praktyce – przykłady światowych marek
Największe i najlepiej zapamiętywane marki świata to właśnie te, które opowiadają historie. Przykłady?
- Nike – nie sprzedaje butów. Opowiada historie ludzi, którzy przełamali swoje ograniczenia. „Just do it” to wezwanie, nie hasło. Ich kampanie to często opowieści o odwadze, determinacji i pokonywaniu siebie.
- Apple – nie sprzedaje telefonów. Sprzedaje poczucie wyjątkowości i przynależności do elitarnej społeczności kreatywnych, świadomych ludzi. Ich reklamy nie pokazują specyfikacji technicznej – pokazują styl życia.
- Coca-Cola – nie sprzedaje napoju. Sprzedaje emocje, radość, wspólnotę. Ich spoty reklamowe to mini-filmy o relacjach, świętach, marzeniach.
A w Polsce? Storytelling i… Allegro
Jednym z pierwszych pionierów storytellingu w polskiej reklamie była marka Allegro. Ich spoty – szczególnie te świąteczne – to małe dzieła sztuki. Pamiętasz reklamę, w której starszy pan uczy się angielskiego, by móc porozmawiać ze swoją wnuczką w Anglii? Albo tę, gdzie dziadek zbiera pamiątki dla wnuczki po zmarłej babci? To nie reklamy. To opowieści, które wzruszają do łez, które zapadają w serce i sprawiają, że Allegro nie jest już tylko serwisem zakupowym. To marka z duszą.
Moja historia – moja marka
Kiedy ludzie pytają mnie, co jest największą siłą moich warsztatów o hejcie, które prowadzę w szkołach – zawsze odpowiadam to samo: moja osobista historia.
Nie jestem teoretykiem. Nie wygłaszam suchych wykładów. Jestem kobietą, która przeszła przez piekło hejtu i się z niego podniosła. I to daje siłę innym.
Byłam hejtowana już jako dziecko. W podstawówce – bo byłam córką dyrektorki. Chodziłam do szkoły, w której moja mama była przez kilkanaście lat dyrektorem. Koledzy twierdzili, że wszystko donoszę mamie, że mam specjalne względy. Koleżanki przez osiem lat zarzucały mi, że mam „załatwiane” oceny. Nie byłam lubiana, byłam odsuwana na bok.
W liceum znów doświadczyłam hejtu. Tym razem – za swoje sukcesy w sporcie i za super oceny. Byłam jedną z najlepszych koszykarek w dawnym województwie krośnieńskim, trenowałam z chłopakami, a moimi najbliższymi znajomymi byli znani i lubiani młodzi sportowcy. To budziło zazdrość. I – jak to często bywa – prowadziło do odrzucenia.
Pamiętam, ile razy myśl o zmianie szkoły stawała się dla mnie ucieczką. Wiele razy płakałam w gabinecie pani Małgosi – szkolnej pedagog – mówiąc jej, jak źle czuję się w swojej klasie. Jak bardzo jestem samotna, niezrozumiana. Do dziś nie utrzymuję kontaktu z żadną z koleżanek z tamtego okresu. I choć chciałam zmienić liceum, ostatecznie zostałam – tylko i wyłącznie dla drużyny koszykarskiej, mojej „sportowej rodziny”.
Potem był modeling. I znowu zazdrość… Bo sesje, reklamy. Dla dziewczyny z małego miasta dostanie się do agencji w której pracowały m.in. Agata Buzek, Ilona Felicjańska czy Anja Rubik było ogromnym sukcesem. Sukcesem z którym wiele moich znajomych nie umiało sobie poradzić.
Ale największy cios przyszedł trzy lata temu. Trzy kobiety – z premedytacją, systematycznie – próbowały zniszczyć mnie psychicznie. Zniszczyć moje nazwisko. Doprowadziły mnie do stanów depresyjnych, ataków paniki, bezsenności, kompulsywnego jedzenia. Przestałam rozpoznawać siebie. Bez terapii nie udałoby mi się z tego wyjść. Ale… wyszłam.
I o tym właśnie mówię na warsztatach. O swojej drodze. O tym, jak hejt potrafi odebrać wszystko – spokój, pewność siebie, zdrowie. Ale też o tym, że można się podnieść. Że proszenie o pomoc to nie wstyd, tylko siła. Idąc do specjalisty – idziesz PO MOC. Idziesz odzyskać swoją moc.
Dzieci mnie słuchają. Odnajdują siebie w mojej opowieści. Piszą do mnie na Instagramie, dziękują, mówią, że od teraz widzą siebie inaczej. Bo ja nie mówię teorii. Ja mówię prawdę. Autentyczną, bolesną, ale też niosącą nadzieję.
I właśnie dlatego zachęcam Cię – jeśli chcesz budować markę osobistą – nie bój się swojej historii. Nie bój się trudnych przeżyć. W nich właśnie kryje się siła Twojej marki. Twoja prawda to Twoje DNA. Ludzie zapamiętają Cię nie przez idealne CV, ale przez emocje, które w nich obudzisz.
Twoje zadanie
Usiądź dziś w ciszy i odpowiedz sobie na trzy pytania:
- Jaka historia z mojego życia najmocniej mnie ukształtowała?
- Jakie emocje i lekcje mogę z niej przekazać innym?
- Czy jestem gotowa, by mówić o niej głośno – po to, by inspirować i budować relacje?
Nie potrzebujesz idealnych słów. Potrzebujesz odwagi i autentyczności. Opowiedz swoją historię – a Twoja marka osobista zyska nie tylko formę, ale i duszę.

Tekst pochodzi z książki Rozpoznawalność to nie przypadek. Jak zbudowałam markę osobistą od zera.
Książka dostępna TUTAJ.


