Holistyczne piękno i świadomy dotyk – rozmowa z Anną Siepka, twórczynią Lavender Beauty Room

Date:

Share post:

O budowaniu autorskiej, kameralnej przestrzeni dla kobiet, drodze zawodowej w Wielkiej Brytanii oraz holistycznym podejściu do pielęgnacji, które łączy terapię manualną, anti-aging i uważność na emocje, rozmawiamy z Anną Siepka – założycielką Lavender Beauty Room. To opowieść o odwadze podążania za pasją, pracy między kulturami oraz tworzeniu miejsca, w którym kobieta może odzyskać spokój, harmonię i kontakt ze sobą.

Stworzyłaś swoje autorskie, kameralne miejsce — Lavender Beauty Room. Co było dla Ciebie najważniejsze przy budowaniu tej przestrzeni i atmosfery pracy z klientkami?

Lavender Beauty Room powstało z serca i pasji. Dla mnie najważniejsze było, aby każda klientka czuła się tu wyjątkowo, bezpiecznie i komfortowo. Chciałam stworzyć kameralną, ciepłą przestrzeń, w której można się odprężyć, zapomnieć o codziennym pośpiechu i skupić na sobie. Atmosfera mojego gabinetu opiera się na indywidualnym podejściu, holistycznej pielęgnacji i pełnym szacunku podejściu do potrzeb skóry i duszy każdej osoby, która mnie odwiedza. Każdy detal, od aranżacji wnętrza po rytuały zabiegowe, jest przemyślany tak, aby wizyta była przyjemnością i momentem regeneracji.

Twoja droga zawodowa w Wielkiej Brytanii nie była łatwa. Który moment uznałabyś za przełomowy – ten, w którym poczułaś, że naprawdę jesteś na swojej ścieżce?

Moja droga w Wielkiej Brytanii była pełna wyzwań — początki były trudne, tęskniłam za rodziną w Polsce, brakowało mi pewności siebie w nowym języku, czasami czułam się zagubiona. Przełomowy moment nastąpił, gdy postanowiłam zaufać swojemu sercu i pójść za pasją do kosmetologii. Kiedy otworzyłam Lavender Beauty Room i zobaczyłam, że moje klientki wracają, czują się tu komfortowo i naprawdę czerpią korzyści z mojej pracy, poczułam, że jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być. To był moment pełnej satysfakcji i pewności, że moja ścieżka zawodowa jest moją własną, prawdziwą drogą.

Pracujesz w podejściu holistycznym i mocno podkreślasz znaczenie dotyku. Jak świadoma terapia manualna wpływa nie tylko na skórę, ale też na emocje i układ nerwowy?

Dla mnie kosmetologia to coś więcej niż tylko zabiegi na skórę – to troska o ciało i emocje jako całość. Świadoma terapia manualna, czyli masaże twarzy, szyi i dekoltu, wpływa nie tylko na poprawę kondycji skóry, ale też na samopoczucie. Delikatny, precyzyjny dotyk stymuluje krążenie, wspomaga limfę, rozluźnia mięśnie, a przy tym uspokaja układ nerwowy i redukuje napięcie. Klientki często mówią, że po sesji czują się odprężone, spokojne i bardziej obecne w swoim ciele. Dla mnie to potwierdzenie, że holistyczne podejście naprawdę działa – skóra i emocje są ze sobą głęboko powiązane.

Specjalizujesz się w pracy z kobietami 40+.Jakie potrzeby tej grupy najczęściej pozostają niezauważone w branży beauty, a Ty starasz się na nie odpowiadać?

Kobiety 40+ często mają w branży beauty poczucie, że standardowe zabiegi nie odpowiadają ich potrzebom. Skóra w tym wieku wymaga szczególnej troski – jest cieńsza, bardziej wrażliwa, może pojawiać się utrata jędrności i blasku, a jednocześnie emocjonalnie potrzebujemy chwil relaksu i zadbania o siebie. W Lavender Beauty Room staram się zauważać te subtelne potrzeby – dobieram zabiegi indywidualnie, łączę pielęgnację anti-aging z głębokim masażem, regeneracją i świadomym dotykiem. Moim celem jest, aby każda kobieta wychodziła ode mnie nie tylko z piękniejszą skórą, ale też z poczuciem spokoju, zadbania i wewnętrznej harmonii.

Łączysz masaże, terapie anti-aging, pracę ze skórą problematyczną i subtelny makijaż. Jak wygląda Twój proces decyzyjny — od pierwszego spotkania do dobrania terapii dla konkretnej kobiety?

Każdą współpracę zaczynam od uważnej konsultacji, ponieważ wierzę, że skóra opowiada historię całego organizmu i stylu życia. Podczas pierwszego spotkania analizuję nie tylko stan skóry, ale także nawyki pielęgnacyjne, poziom stresu, dietę i potrzeby emocjonalne klientki. Na tej podstawie tworzę indywidualny plan terapii, który może łączyć masaże, pielęgnację anti-aging oraz pracę ze skórą problematyczną. Wykonuję również subtelne makijaże podkreślające naturalne piękno. Każdy etap jest przemyślany i dopasowany do danej urody, ponieważ nie pracuję według schematów — pracuję z konkretną kobietą, jej historią i jej potrzebami.

Budowałaś swoją karierę zawodową Wielkiej Brytanii, m.in. zdobywając kwalifikacje w Londynie. Jak życie i praca między kulturami wpłynęły na Twoje podejście do klientek oraz prowadzenia biznesu?

Budowanie kariery w Wielkiej Brytanii było dla mnie ogromną lekcją — nie tylko zawodową, ale i życiową. Zdobywanie kwalifikacji w Londynie nauczyło mnie wysokich standardów pracy, profesjonalizmu oraz ogromnego szacunku do różnorodności potrzeb klientek. Praca między kulturami sprawiła, że stałam się jeszcze bardziej uważna, otwarta i empatyczna — nauczyłam się słuchać nie tylko słów, ale też emocji i oczekiwań.

To doświadczenie ukształtowało moje podejście do prowadzenia biznesu: stawiam na indywidualność, jakość i autentyczną relację z klientką. Niezależnie od tego, skąd pochodzi kobieta, każda chce czuć się zauważona, zrozumiana i zaopiekowana — i właśnie to staram się dawać w swojej pracy każdego dnia.

Mówisz, że Twoje miejsce to przestrzeń kobiecości, spokoju i autentyczności. Jak chcesz, aby kobiety czuły się wychodząc od Ciebie — i co najbardziej daje Ci poczucie sensu w tej pracy?

Chcę, aby każda kobieta wychodziła ode mnie z poczuciem spokoju, ukojenia i czułości wobec samej siebie — nie tylko z promienną skórą, ale też z wewnętrznym światłem, które często gdzieś gubimy w codzienności. Bardzo zależy mi na tym, aby czuły się u mnie bezpiecznie, swobodnie i prawdziwie zaopiekowane, jak w przestrzeni stworzonej specjalnie dla nich.

Największy sens mojej pracy widzę w tych cichych momentach po zabiegu — gdy klientka otwiera oczy, uśmiecha się i mówi, że czuje się spokojniejsza, lżejsza, bardziej sobą. To właśnie wtedy wiem, że dotyk, troska i uważność mają ogromną moc, a moja praca to coś więcej niż pielęgnacja — to mały rytuał dobra, który zostaje z kobietą na długo.

Rozmawiała: Ilona Adamska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

bannery-www-336x280_2

Related articles

Pieniądze szczęście dają. Jak przestać bać się zarabiać i zbudować markę, która daje prawdziwą wolność

Najlepsze biznesy zawsze rodzą się z chęci pomocy. Rozwiązujemy problemy naszych klientów, ułatwiamy im codzienność, i nierzadko całkowicie...

Już za tydzień „Twoja Marka. Twoja Siła”. Dwa ostatnie miejsca na warsztaty Ilony Adamskiej

Już 10 października odbędą się autorskie, stacjonarne warsztaty Ilony Adamskiej „Twoja Marka. Twoja Siła”. To jedyna edycja wydarzenia...

Lifelong learning po polsku. 41 proc. Polaków nie przyjęłoby pracy bez możliwości rozwoju

Do 2030 roku zmianie lub dezaktualizacji może ulec średnio 39 proc. obecnego zestawu umiejętności pracowników. Jednocześnie 41 proc....

Podcast zamiast szkolenia. Przedsiębiorcy coraz częściej uczą się, słuchając historii innych ludzi

Podcast przestał być niszowym formatem. Według najnowszego badania „Słuchacz podcastów w Polsce” już ponad 42 proc. badanych słucha...