Wielu z nas przynajmniej raz w życiu doświadczyło zaskakującej sytuacji. Kiedy rozpoczynamy nowy projekt, rozwijamy własny biznes, realizujemy marzenia lub odważnie wychodzimy ze strefy komfortu, najwięcej wsparcia otrzymujemy nie od osób, które znamy od lat, lecz od ludzi zupełnie nam obcych.
Na pierwszy rzut oka wydaje się to paradoksalne. Przecież to rodzina, przyjaciele i wieloletni znajomi powinni być naszym największym zapleczem. Tymczasem często okazuje się, że największy entuzjazm okazują osoby, które dopiero poznają naszą historię, śledzą nasze działania lub obserwują nas z daleka.
Dlaczego tak się dzieje?
Obcy widzą to, kim jesteśmy dziś
Ludzie, którzy poznają nas na obecnym etapie życia, nie noszą w pamięci naszych dawnych ograniczeń, błędów czy niepewności. Nie porównują nas do osoby, którą byliśmy pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat temu.
Patrzą na nas przez pryzmat tego, co robimy teraz. Widzą odwagę, determinację, konsekwencję i gotowość do działania. Dostrzegają człowieka, który podejmuje ryzyko, rozwija się i walczy o swoje cele. To właśnie dlatego nasze działania mogą być dla nich inspiracją.
Nie mają wobec nas utrwalonych schematów ani oczekiwań. Widzą potencjał i efekty pracy, a nie historię dawnych porażek czy ograniczeń.
Rozwój bywa niewygodnym lustrem
Sytuacja wygląda nieco inaczej w przypadku części osób z naszego najbliższego otoczenia.
Znajomi i bliscy często przyzwyczajają się do określonego obrazu naszej osoby. Kiedy zaczynamy się zmieniać, rozwijać i osiągać kolejne cele, mogą odczuwać pewien dyskomfort. Nie dlatego, że zawsze życzą nam źle, ale dlatego, że nasza przemiana staje się dla nich lustrem.
Widząc czyjś rozwój, trudno czasem nie pomyśleć o własnych niespełnionych planach, odkładanych marzeniach czy decyzjach, których nigdy nie podjęliśmy. Czyjaś odwaga przypomina o naszym własnym strachu. Czyjaś konsekwencja pokazuje miejsca, w których sami zrezygnowaliśmy.
To naturalny mechanizm psychologiczny. Nie każdy jest gotowy zmierzyć się z takim porównaniem.

Nie każdy będzie gotowy iść z nami dalej
Warto jednak pamiętać, że chłodna reakcja części otoczenia nie oznacza automatycznie zazdrości czy złych intencji.
Ludzie rozwijają się w różnym tempie. Niektórzy będą nas wspierać od pierwszego dnia, inni potrzebują czasu, by zaakceptować nasze zmiany. Są też tacy, którzy po prostu nie odnajdą się w nowym etapie naszego życia.
To nie musi być powód do konfliktów czy rozczarowań. Jest raczej sygnałem, że relacje – podobnie jak ludzie – podlegają naturalnym zmianom.
Prawdziwi przyjaciele poznają się w drodze
Najcenniejsze relacje przechodzą próbę sukcesu równie dobrze jak próbę trudności. Prawdziwi przyjaciele nie obawiają się naszego wzrostu. Nie czują się zagrożeni naszym rozwojem. Potrafią cieszyć się naszymi osiągnięciami tak, jakby były ich własnymi.
To właśnie oni zostają obok, kiedy podejmujemy nowe wyzwania, zmieniamy kierunek działania lub zaczynamy realizować ambitne cele.
Ich wsparcie nie zależy od tego, czy pozostajemy tacy sami jak kiedyś. Przeciwnie – kibicują nam właśnie dlatego, że odważamy się stawać lepszą wersją siebie.
Wsparcie może przyjść z nieoczekiwanej strony
Życie pokazuje, że często największe wsparcie otrzymujemy od ludzi, którzy uwierzyli w nas nie dlatego, że znają nas od lat, lecz dlatego, że dostrzegli naszą autentyczność, pasję i zaangażowanie.
Czasem jedno dobre słowo od nieznajomej osoby potrafi dodać więcej odwagi niż dziesiątki rozmów z ludźmi, którzy od dawna są częścią naszego życia.
Dlatego, gdy budujesz coś wartościowego i zauważasz, że część otoczenia reaguje z dystansem, nie traktuj tego jako sygnału do zatrzymania się. Potraktuj to jako element procesu rozwoju.
Bo często właśnie w drodze do celu odkrywamy, kto naprawdę nam kibicuje. A kto czuł się komfortowo tylko wtedy, gdy nie wychylaliśmy się ponad przeciętność.
Najważniejsze jednak, by nie uzależniać swojej odwagi od cudzej aprobaty. Ludzie będą przychodzić i odchodzić, opinie będą się zmieniać, ale marzenia, które nosimy w sobie, pozostaną nasze. I to one zasługują na to, by dać im szansę.
Tekst: Ilona Adamska – filozof, etyk, pomysłodawczyni kampanii Nie hejtuję-motywuję


