Współczesny biznes coraz częściej otwiera się na kobiety. Kobiece przywództwo, przedsiębiorczość i innowacyjność przestają być wyjątkiem, a stają się istotnym elementem rynku. Mimo to wciąż obserwujemy zjawisko, które wydaje się sprzeczne z ideą solidarności i wzajemnego wsparcia – rywalizację kobiet z kobietami, często przybierającą formę niejawnej wrogości, deprecjonowania kompetencji czy symbolicznego „podcinania skrzydeł”. Zjawisko to nie jest ani przypadkowe, ani powierzchowne. Ma ono głębokie uwarunkowania społeczne, kulturowe i psychologiczne.
Dziedzictwo kulturowe i społeczna tresura
Przez wieki kobiety funkcjonowały w systemach, które ograniczały ich dostęp do władzy, edukacji i decyzyjności. Miejsca „na szczycie” były nieliczne, a kobiety – jeśli już dopuszczane – traktowane jako wyjątki. W efekcie utrwalił się mechanizm myślenia o sukcesie w kategoriach deficytu: jeśli jedna kobieta osiąga sukces, inne muszą na tym stracić.
Ten schemat jest głęboko zakorzeniony kulturowo. Od najmłodszych lat dziewczynki uczone są porównywania się ze sobą – pod względem wyglądu, zachowania, „bycia grzeczną”, spełniania cudzych oczekiwań. W dorosłym życiu ten sam wzorzec przenosi się do świata biznesu, gdzie porównania dotyczą już nie tylko estetyki, ale pozycji, wpływu, rozpoznawalności i pieniędzy.
Syndrom „jedynej kobiety przy stole”
W wielu środowiskach biznesowych wciąż funkcjonuje niepisana zasada, że dla kobiet jest ograniczona liczba miejsc na wysokich stanowiskach. To rodzi tzw. syndrom „jedynej kobiety przy stole”. Kobieta, która już znalazła się w elitarnym gronie, często – nieświadomie – zaczyna bronić swojej pozycji zamiast otwierać drzwi innym.
Mechanizm ten nie wynika ze złej woli, lecz z lęku:
- przed utratą pozycji,
- przed umniejszeniem własnych osiągnięć,
- przed porównaniem i oceną.
Zamiast postrzegać sukces innej kobiety jako wzmocnienie całej grupy, bywa on odbierany jako zagrożenie.
Brak wzorców zdrowej współpracy
Kobiety rzadko miały możliwość obserwowania długofalowej, partnerskiej współpracy między kobietami na wysokich szczeblach biznesu. Historia zarządzania, ekonomii i przywództwa była przez dekady zdominowana przez mężczyzn, a modele sukcesu oparte były na twardej rywalizacji, hierarchii i dominacji.
Wchodząc do tego świata, kobiety często przejmują te same schematy, nie zawsze mając narzędzia do budowania alternatywnych, bardziej wspólnotowych modeli współpracy. W efekcie rywalizacja staje się znanym, choć destrukcyjnym, sposobem funkcjonowania.
Niska samoocena i wewnętrzny krytyk
Jednym z kluczowych czynników rywalizacji między kobietami jest brak wiary we własną wartość. Kobieta, która nie czuje się wystarczająco dobra, kompetentna lub „uprawniona” do sukcesu, może postrzegać inną kobietę jako lustro własnych deficytów.
Zamiast konfrontować się z własnymi ograniczeniami, łatwiej:
- zdyskredytować cudzy sukces,
- przypisać go „szczęściu”, „układom” lub „PR-owi”,
- umniejszyć kompetencje drugiej osoby.
To mechanizm obronny, który chwilowo chroni ego, ale długofalowo osłabia zarówno jednostki, jak i całe środowisko kobiecego biznesu.
Media, narracje i mit „idealnej kobiety sukcesu”
Nie bez znaczenia pozostaje również sposób, w jaki media przedstawiają kobiety sukcesu. Często są one stawiane w kontrze do innych kobiet, porównywane, oceniane, rozliczane z wyglądu, wieku czy stylu życia. Narracja ta sprzyja budowaniu sztucznej konkurencji zamiast poczucia wspólnoty.
Zamiast różnorodności dróg do sukcesu, promowany bywa jeden „słuszny” model, co automatycznie generuje napięcia i poczucie, że trzeba walczyć o widoczność kosztem innych.
Konsekwencje podcinania skrzydeł
Rywalizacja oparta na zazdrości i lęku ma poważne konsekwencje:
- osłabia kobiece środowiska biznesowe,
- zniechęca młodsze kobiety do rozwoju i odwagi,
- utrwala stereotyp, że „kobiety nie potrafią ze sobą współpracować”,
- spowalnia realne zmiany systemowe.
Paradoksalnie, tracą na tym wszystkie kobiety – niezależnie od pozycji, jaką aktualnie zajmują.
W stronę nowej jakości: od rywalizacji do solidarności
Zmiana jest możliwa, ale wymaga świadomości i pracy u podstaw. Kluczowe jest:
- budowanie kultury mentoringu zamiast porównań,
- wzmacnianie poczucia własnej wartości niezależnie od cudzych sukcesów,
- promowanie autentycznych historii kobiet, bez lukru i rywalizacji,
- tworzenie przestrzeni, w których kobiety mogą się wspierać, a nie oceniać.
Prawdziwa siła kobiet w biznesie nie polega na tym, że jedna „wygra”, lecz na tym, że więcej kobiet może wygrać jednocześnie – każda na własnych zasadach.
Rywalizacja kobiet z kobietami nie jest cechą wrodzoną, lecz efektem wieloletnich uwarunkowań kulturowych i systemowych. Zrozumienie tych mechanizmów to pierwszy krok do ich przełamania. Dopiero wtedy możliwe staje się budowanie dojrzałego, wspierającego ekosystemu kobiecego biznesu, w którym sukces jednej kobiety nie odbiera miejsca innym, lecz poszerza przestrzeń dla wszystkich.


