Łączy rzetelny warsztat psychoterapeutyczny z uważnością na ciało, emocje i duchowość, ale bez narzucania gotowych schematów czy duchowych koncepcji. W pracy z parami i osobami indywidualnymi stawia na autentyczność, bezpieczeństwo i inkluzywność. W rozmowie z Iloną Adamską Anna Maria Prusińska opowiada o metodzie LOVE, Akademii Miłości i tym, dlaczego najważniejszym zadaniem terapii jest nie tylko zrozumieć, ale naprawdę poczuć, że życie ma sens.
Aniu, jesteś terapeutką relacyjną wykształconą w Wielkiej Brytanii, zarejestrowaną w tamtejszych instytucjach. Czym Twoje podejście do terapii różni się od klasycznych metod znanych w Polsce?
Często spotykamy dwa główne nurty. Z jednej strony stoją klasyczni eksperci – świetnie przygotowani teoretycznie, obeznani z badaniami i narzędziami, którzy potrafią nadać procesowi terapii strukturę i stabilność. Takie podejście daje poczucie bezpieczeństwa i jasnych ram.
Z drugiej strony mamy praktyków bardziej holistycznych, często intuicyjnych i bardzo wrażliwych, którzy patrzą na człowieka szerzej – uwzględniają ciało, emocje czy duchowość. Dzięki temu klient może poczuć się widziany w pełni, w całym swoim doświadczeniu.
Moje podejście łączy oba światy: rzetelny warsztat psychoterapeutyczny z głęboką uważnością na relacje, egzystencję i sens. To proces zakorzeniony w kompetencji, a jednocześnie otwarty na całościowe doświadczenie człowieka – bez narzucania komukolwiek duchowości. Dla mnie w terapii nie chodzi o to, by się zmieniać. Chodzi o to, aby stawać się coraz bardziej sobą.
W pracy z parami i osobami indywidualnymi łączysz podejście psychoterapeutyczne z uważnością na ciało, emocje i duchowość. Jakie znaczenie ma ten holistyczny wymiar terapii – także w odniesieniu do poczucia sensu i znaczenia w życiu?
Sama analiza i zrozumienie często nie wystarczają – można wiedzieć, skąd bierze się ból, a mimo to nadal żyć w jego pętli. Dlatego terapia powinna obejmować głowę, serce i ciało. Klasyczne podejście daje narzędzia i język do rozumienia procesów, natomiast uważność na ciało i emocje pozwala je naprawdę przeżyć.
Holistyczna praca łączy oba te wymiary: daje ramy i poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie otwiera na głębsze doświadczenie siebie – także w wymiarze duchowości i sensu. To droga powrotu do pełni: do zdolności czucia, kontaktu ze swoimi potrzebami i świadomości, że życie naprawdę ma wartość. Terapia nie jest po to, aby coś jedynie zrozumieć. Jej celem jest to, by wreszcie poczuć, że żyjesz – i że twoje życie ma znaczenie.
Na co dzień wspierasz swoich klientów w radzeniu sobie z trudnościami w komunikacji, w życiu w żalu, pretensjach i braku dostrzegania potrzeb. Najtrudniejsze są jednak zdrady i doświadczenia opuszczenia. Które z tych tematów najczęściej pojawiają się w Twoim gabinecie i co jest według Ciebie najtrudniejsze do przepracowania?
Najczęściej pojawiają się problemy z komunikacją – brak umiejętności słuchania, życie w nieustannym żalu i pretensjach, ignorowanie swoich potrzeb nawzajem. To codzienne napięcia, które z czasem budują mur między partnerami. Jednocześnie właśnie w obszarze komunikacji zmiany bywają najbardziej zauważalne i najszybsze – co daje parom ogromną nadzieję.
Najtrudniejsze pozostają jednak zdrady i doświadczenia opuszczenia. To cios w sam fundament poczucia bezpieczeństwa i przynależności. A jednak paradoksalnie, właśnie w największym kryzysie czasami rodzi się najgłębsza przemiana – i nowa jakość relacji, jeśli para odważy się ten proces przejść.
W pracy terapeutycznej wspierasz osoby LGBTQ+, pary mieszane kulturowo i wszystkich, którzy pragną tworzyć autentyczne więzi. Co jest najważniejsze w inkluzywnym podejściu do terapii?
Podstawą jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni, w której nikt nie musi tłumaczyć się z tego, kim jest. Klasyczne podejście daje narzędzia i ramy, które zapewniają stabilność procesu, ale dopiero inkluzywna perspektywa sprawia, że każdy – niezależnie od tożsamości czy historii – może poczuć się naprawdę przyjęty.
Miłość ma charakter uniwersalny. Każdy z nas jest inny, ale wszyscy pragniemy tego samego: być kochani, rozumiani, widziani i szanowani. Zwłaszcza w relacji z najbliższą osobą. Bo w gruncie rzeczy wszyscy chcemy jednego – być kochani naprawdę.
Twoja metoda – na czym polega i jak wygląda proces pracy z parą?
Moja metoda nosi nazwę LOVE – to cztery filary pracy nad relacją, również w relacji z samym sobą:
- Listening (Słuchanie) – prawdziwe słuchanie, bez przerywania i obrony. To pierwszy akt miłości.
- Opening (Otwieranie się) – odwaga pokazania siebie bez masek. Bo tylko prawda wyzwala.
- Validation (Uznanie) – uznanie emocji drugiej osoby i jednocześnie swoich własnych. „Widzę cię i twoje doświadczenie się liczy.”
- Exercising (Trening) – praktykowanie nowych sposobów komunikacji, na sesji i w codzienności. Miłość jest jak mięsień – rośnie, gdy ją ćwiczymy.
Ta metoda łączy strukturę klasycznej psychoterapii z głębią relacyjnego doświadczenia. A ponieważ zmiana wymaga wspólnoty, stworzyłam Akademię Miłości – przestrzeń, w której można kontynuować proces po terapii albo rozpocząć go wcześniej. To miejsce tylko dla tych, którzy naprawdę tego potrzebują i są gotowi dawać coś od siebie – dlatego obowiązuje proces weryfikacyjny.
Zapisy dostępne są po konsultacji – na stronie https://calendly.com/love-academy.

Prowadzisz także podcast „Relacyjni”, w którym poruszasz tematy związków, pracy i społeczeństwa. Który z odcinków był dla Ciebie najbardziej osobisty lub przełomowy?
Każde spotkanie i każda rozmowa jest dla mnie ważna. Każdy gość wnosi coś wyjątkowego, a dla mnie zaszczytem jest móc słuchać tak różnych historii. Jednak ostatnie nagrania były szczególnie inspirujące i poruszające.
Zdarzało się, że moi rozmówcy mówili: „Miałam tu przyjść, by spotkać właśnie tę osobę” albo „Czekając w poczekalni, usłyszałam coś, co było odpowiedzią dla mnie”. Takie chwile potwierdzają, że spotkania nie są przypadkowe.
Podczas jednego z odcinków usłyszałam niezwykle poruszającą opowieść o śmierci klinicznej, która przyniosła słowa pocieszenia i wiary, że istnieje coś więcej. To doświadczenie głęboko duchowe, które potwierdza moje przekonanie: każde spotkanie ma sens. Ta wiara prowadzi mnie zarówno w pracy terapeutycznej, jak i w podcastach.
Pracujesz z osobami, które często trafiają do Ciebie, gdy „nie widzą już nadziei”. Jak udaje Ci się wzbudzić w nich zaufanie i pokazać, że zmiana jest możliwa?
Najpierw pozwalam, by ich ból został wypowiedziany – bez oceny, bez pośpiechu. Często to pierwszy moment, gdy ktoś odważa się powiedzieć: „Nie mam już siły tak żyć”.
Mając sama fundament sensu, mogę nieść go także wtedy, gdy osoba w moim gabinecie zupełnie go nie dostrzega. Czasem już podczas pierwszej konsultacji widzę zarys tego, gdzie sens może się odsłonić.
Ale są też sytuacje, gdy cierpienie wydaje się pozbawione znaczenia – jak śmierć, utrata zdrowia czy odejście ukochanej osoby. Wtedy moim zadaniem jest pomóc przetrwać. Bo nawet jeśli nie uda się odnaleźć sensu, można odnaleźć coś równie ważnego – pokój w sercu.
Akademia Miłości to przestrzeń, którą stworzyłaś dla osób gotowych na autentyczne, głębokie relacje – zarówno przed terapią, jak i po niej. Co najbardziej pragniesz przekazać ludziom, którzy zaczynają swoją relacyjną podróż właśnie z Tobą?
Chcę, aby każdy, kto dołącza do Akademii, poczuł: miłość nie jest luksusem – jest naszym tlenem. To nie zbiór trików na „idealny związek”, lecz przestrzeń, w której uczymy się kochać autentycznie – z granicami, czułością i wolnością.
Pragnę, by uczestnicy czuli: nie jestem sam, mogę budować relacje, w których jestem naprawdę widziany i ważny. Bo prawdziwa bliskość nie wymaga perfekcji – wymaga odwagi bycia sobą i pozwolenia, by ktoś inny naprawdę nas zobaczył.
Rozmawiała: Ilona Adamska



Dziękuję za wywiad i podsyłam linki do Podkastu “Relacyjni” o tym, jak budujemy relacje:w domu, w pracy, w biznesie, ale też w społeczeństwie.
https://m.youtube.com/@AnnaMariaPrusinska
A jeśli chcesz mi opowiedzieć swoją historię, umówić sesję terapeutyczną dla par czy indywidualnie, napisz do mnie i zapisz się na konsultację:
https://calendly.com/love-academy
✉️Aby otrzymać odpowiedź jak najszybciej, zostaw swój w email oraz numer telefonu.
Anna Maria Prusińska
Akademia Miłości